środa, 31 października 2018

Tymczasem październik!

Tymczasem październik!

Jedziemy do Gołdapi. Pewnie jeszcze kilka miesięcy temu cieszyłabym się z tego wyjazdu – ale niestety nie dziś. Szkoda, bo tyle ciekawych wspomnień i fajnych chwil mam z tego miejsca! I mogło tak zostać! Tylko, że od kiedy zostałam mamą, to moja cierpliwość poddawana jest katordze. Nie mogę znieść tych wszystkich "złotych" rad, jak karmić, jak czyścić nosek, jak ubierać i innych... . Nie spodziewałam się, że będę tak drażliwa na punkcie uwag dotyczących mojego sposobu opieki nad dzieckiem. A tym bardziej, nie przyszło mi do głowy, że otrzymam tyle "wspaniałych" rad od obcych mi ludzi. Dzisiaj na szczęście nie o tym. :)

Za szyby samochodu widać przemykające drzewa. Widać już, że powoli zdejmują z siebie barwny płaszcz utkany z liści. Wszystko wskazuje na to, że jesień małymi krokami od nas ucieka – nie chcę!

Tegoroczny październik jest dla mnie wyjątkowo spokojny i przede wszystkim jesienny. Ustały burze, które nie pozwalały iść dalej i postawić konkretnej diagnozy, co dalej. Uspokoiłam myśli dotyczące „bambusowania” Pcheły. Pogoda pozwalała na częste spacery, a dzięki temu na szuranie liśćmi – uwielbiam butami podrzucać liście do góry.

Jutro już listopad. Zapraszam do mojego października!

ROZWÓJ OSOBISTY


"Zdecydowanie trudniej sądzić samego siebie niż drugiego człowieka. Jeśli zdołasz to zrobić, będzie to znaczyło, że jesteś prawdziwym mędrcem" 
[MAŁY KSIĄŻĘ]

SŁUCHAŁAM przykładowej playlisty. Jakoś ostatnio słucham wszystkiego, co włączy Rafał – więc hip –hop jest u nas na porządku dziennym. Przez te ciągłe słuchanie hip-hopu i poznaniu wielu melodii – mamy kawałek swojej piosenki. A więc:

Awdgb, awdgb ojciec zbiera metal z rynien.
Awdgb, awdgb ale ten metal drogi jest…*
*melodia z piosenki Awdgb gość Jaś Kękę

CZYTAŁAM Mały Książe Antoine de Saint-Exuply. Pomału zaczęłam kompletować biblioteczkę Pcheły i o dziwo, znajduję całkiem fajne perełki.  A teraz. Kto czytał Małego Księcia, jak wrażenia po jej przeczytaniu? Bo mnie książka zaskoczyła – pozytywnie.

Pamiętam, że Małego Księcia czytałam jeszcze w szkole, jako obowiązkową lekturę. I wiecie co, dla mnie, była to książka beznadziejna i głupia. Ja z niej nic nie rozumiałam. Nie miałam pojęcia o co chodzi z tymi całymi planetami i w dodatku z jakąś tam różą.  Zastanawiałam się tylko, po co oni każą nam to czytać. Myliłam się!

Po przeczytanej lekturze, sądzę, że do pewnych książek trzeba dorosnąć. Tak, jak ja musiałam dorosnąć do Małego Księcia. Cieszę się, że teraz mam okazję jeszcze raz powrócić do książek, które uważałam, za niszczycielki czasu.

Warto przeczytać ja jeszcze raz. Bo książka ma nie tylko jedne, nawet nie dwa, ale więcej cennych wskazówek. Zapewniam, że znajdziesz coś dla siebie!     

W październiku, w moich rękach znalazło się również coś dla mnie. Chłopiec i pies Wendy Holden. To książka autentyczna, która opisuję ciekawą przyjaźń między chłopcem, a psem. Bohaterów książki łączy jedno – choroba. Chłopiec zmaga się  z nieuleczalną chorobę, natomiast pies w wypadku bezpowrotnie stracił łapę. Dzięki sobie i swojej przyjaźni odnajdują sens życia i chęć do walki z przeciwnościami losu.   

OGLĄDAŁAM film. Tak, oglądałam film, aż trudno w to uwierzyć! Kamper, reżyser Łukasza Grzegorzek. Pokazuje on ludzi, którzy po szaleńczej, młodzieńczej miłości, zaczynają się gubić. Do ich związku wkrada się brak zaufania, rozmowy czy chęć podzielenia się swoimi planami na przyszłość – czy dotyczy to również nas?

Miło wrócić do starych zwyczajów i jako tako ustabilizować życie. Przyznaję się, trochę nam się to udało. Po pięciu miesiącach układania rzeczywistości na nowo, obejrzeliśmy film –  przewidując ówczesne życie, to pewnie taka rozrywka nie zdarzy się prędko. Choć szkoda, bo marzę, aby w końcu usiąść wygodnie na kanapie, wziąć do ręki kieliszek dobrego wina i przy delikatnym strumieniu światła, zatopić się w ciekawą fabułę filmu. Może nie teraz, ale na pewno do tego wrócę!

Bo tymczasem, po całym dniu zabaw z niemowlakiem, ogarniania domowych spraw – nie myślę o oglądaniu filmu, tylko o tym, aby jak najszybciej wziąć prysznic i wskoczyć do łóżka.

W moim przypadku, oglądanie filmów wtedy, gdy jestem zmęczona – nie ma najmniejszego sensu. Bo zamiast się zrelaksować, wyciszyć, sprawić sobie przyjemność –  będę sfrustrowana, zła i pewnie do tego jeszcze senna!

UCZYŁAM SIĘ


ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA pogodę. Pewnie już dobrze wiesz, że kocham jesień. Przede wszystkim tą suchą, kolorową, pachnącą – i zdecydowanie, taką w tym roku mamy. W taka pogodę, mogę godzinami siedzieć na ławce w parku – tylko ktoś musi donosić mi termos z gorącą herbatą. Patrzeć, jak wiatr urywa liście z drzew, tworząc z nich jesienno-liściasty deszcz. Widziałaś taki deszcz?

Jestem jeszcze wdzięczna za wieczorne spacery. To u nas, nowy miły rytuał. Cała trójka ubiera się ciepło i idziemy do parku. Rafał biega, ja prowadzę wózek i patrzę się na Pchełe, a ona obserwuje drzewa.

Lubię tą kolorową mroczność. W koło nas ciemno, a przed nami po kolei, jedna za drugą zapalają się latarnie, oświetlając nam ścieżkę i drzewa, pełne różnokolorowych liści. Od czasu do czasu patrzę, jak liście spadają w nieregularnym wirze.
 
CIESZĘ SIĘ z mini wakacji. Potrzebowałam kilku dni odpoczynku. Od kiedy Pcheła zawitała do naszej dwójki, to nie miałam okazji, aby tak na serio odpocząć i się niczym nie martwić. Mogę zostawić pod opiekę komuś innemu, chociaż… nikt nie chcę z nią zostać. Skubana, zdobyła nawet miano terrorystki.

OCZEKUJĘ NA nic. Jest dobrze, tak jak jest! 

BLOG

OBSERWUJĘ I POLECAM

Ciekawy wpis możesz znaleźć na blogu unikato.pl. Autorka wpisu pisze o tym, jak zmarnowała okazję. Jaką? Zobacz sama. Co do wpisu, powiem tylko jedno: otaczajmy się dobrymi ludźmi i nie zmuszajmy się do robienia czegoś, czego możemy uniknąć! 

A Tobie, jak minął październik?

poniedziałek, 15 października 2018

Ogarniam kilogramy #4

Ogarniam kilogramy #4

Wiesz, że raporty z mojego ogarniania kilogramów trafiają na bloga co dwa tygodnie? W linkach poniżej znajdziesz wcześniejsze wpisy.


Zauważyłam, że każdy tydzień diety i ćwiczeń się od siebie różnią. Bywa tak, że w pierwszym tygodniu ćwiczę jak szalona, nie omijam żadnego treningu, daje z siebie maksa swoich możliwości. Z odżywianiem jest podobnie. Jem zdrowo i regularnie, unikam słodyczy.

Natomiast w drugim tygodniu, sytuacja nie wygląda tak kolorowo i pięknie. W moim grafiku ćwiczeń, znajduję się więcej dni bez treningu, niż z wykonywanym treningiem. Jedzenie również idzie w odstawkę. Można się w nim doszukać o wiele więcej kalorycznej żywności. Oczywiście nie rezygnuję ze słodyczy.

I mimo, że kilogramy spadają - jest już poniżej 70 kilo - to przeszkadza mi ta sinusoida.


ĆWICZENIA ODCHUDZAJĄCE



Niezmiernie od początku mojej przygody z ogarnianiem kilogramów towarzyszą mi treningi Moniki Kołakowskiej. Na jej kanale na youtube jest mnóstwo ciekawych i spalających tłucz treningów. Polecam!

A teraz przedstawię Ci, jak w ciągu tych dwóch tygodni wyglądał mój plan treningowy.  

Dzień 1
MOCNY TRENING ODCHUDZAJĄCY NA CAŁE CIAŁO - 600 kcal

Dzień 2
odpoczynek

Dzień 3
HIIT ODCHUDZAJĄCY TRENING INTERWAŁOWY MODELUJĄCY ŁYDKI UDA I POŚLADKI

Dzień 4
ODCHUDZAJĄCY TRENING WZMACNIAJĄCY + BRZUCH / 40 MINUT

Dzień 5
odpoczynek

Dzień 6
SZYBKI INTERWAŁOWY TRENING ODCHUDZAJĄCY / + rozgrzewka i rozciąganie

Dzień 7
INTERWAŁOWY TRENING ODCHUDZAJĄCY - 30 MINUT - GWARANCJA EFEKTÓW - 10 KG

Dzień 8
odpoczynek

Dzień 9
odpoczynek

Dzień 10
odpoczynek

Dzień 11
- 600 KCAL W 30 MINUT - HIIL STRONGER TRENING INTERWAŁOWY ODCHUDZAJĄCY

Dzień 12
MODEL LOOK - TRENING ODCHUDZAJĄCY WZMACNIAJĄCY MIĘŚNIE

Dzień 13
przeziębienie

Dzień 14
przeziębienie


DIETA



Jak wspomniałam na początku, te dwa tygodnie składały się z dwóch różnych od siebie tygodni. Spokojnie można je oddzielić grubą kreską. W pierwszym tygodniu nie było problemu ze systematycznym gotowaniem i przygotowywaniem posiłków.

Dużym ułatwieniem jest posiadanie kilku sprawdzonych i smacznych posiłków.  W związku z tym, przygotowanie ich nie zabierze nam dużo czasu, a przede wszystkim mamy pewność, że będą nam smakować - ja już mam kulinarne pewniaki! Ty też o nie zadbaj!

Pewnie zastanawiasz się skąd mam przepisy na zdrowe posiłki. Obecnie korzystam z jadłospisów udostępnianych przez Ewę Chodakowską na swoim profilu na facebooku.

Co mi dały te dwa tygodnie:
  • potrzebuję więcej samozaparcia,
  • bez planu posiłków i ćwiczeń - po prostu się gubię - wybieram niezdrowe i szybkie przekąski. A zamiast ćwiczyć - odpoczywam.  
  • podwójne gotowanie zniechęca mnie do przygotowywania posiłków dla mnie.  

Moje cele na przyszłe 14 dni:
  • kontrolowanie wypitej ilości wody - przynajmniej od 1,5 do 2,5 litra dziennie,
  • regularne posiłki - 5 posiłków w ciągu dnia (3 duże i 2 małe),
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.



MOJE CENTYMETRY!:
15.10.2018
 waga: 69,4 kg,                                    (-4,6 kg)
obwód brzucha: 99 cm,                       (- 9 cm)
obwód tali: 81 cm,                              (- 6 cm)
obwód ręki: 29 cm,                             (- 2 cm)
  obwód nogi: 54 cm.                             (- 5 cm)*
* różnica wyników od 01.09.2018


Jestem świadoma, że jeśli dołożyłabym więcej starań i chęci, to wyniki byłyby o wiele, wiele lepsze. Ale spokojnie, przed nami kolejne 14 dni! Trzymajmy za siebie kciuki, bo wiem, że momentami jest ciężko! 
Do zobaczenia! 

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem ani dietetykiem. W związku z tym wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu. Nie należy się nimi sugerować.

poniedziałek, 1 października 2018

Ogarniam kilogramy #3

Ogarniam kilogramy #3

Miesiąc już za mną!

Śmiało mogę powiedzieć, że były to dwa tygodnie zupełnie inne niż poprzednie, w których to waga i centymetry uciekały jak szalone. I pomimo tego, że efekty jakie takie są, to jestem świadoma, że nie wykorzystałam tych dni na maksa swoich możliwości. Zdecydowanie mogłam z nich wycisnąć o wiele, wiele więcej!

Jeśli masz ochotę poczytać, jak ogarniałam swoje kilogramy na początku mojej przygody z nimi, to zapraszam do wpisu z moich pierwszych dni OGARNIAM KILOGRAMY #2 

Natomiast więcej informacji na ten temat możesz poczytać w wpisie wprowadzającym, który przedstawia nowy cykl postów na moim blogu OGARNIAM KILOGRAMY #1. Przede wszystkim dowiesz się z niego z jaką wagą i obwodami startowałam. Zapraszam! 

A teraz czas przejść do setna dzisiejszego postu. To był zdecydowanie szalony czas - i nie szukam tutaj wymówki. W pierwszym tygodniu uczyłam się do obrony pracy magisterskiej, natomiast w drugim sprzątałam mieszkanie (bo stanowczo nie pamięta ono czasów generalnego sprzątania), a także spędziłam trochę czasu na załatwianiu wszystkich innych sprawy związanych z organizacją rodzinnej imprezy - kto by pomyślał, że podczas organizacji malej imprezy można zdobyć kilka cennych wskazówek, które na pewno przydadzą mi się w przyszłości. 

Ale dzisiaj nie o tym! Jeśli chcesz wiedzieć trochę więcej co się u mnie działo, to wskakuj do wpisu z podsumowania WRZEŚNIA. Dowiesz się z niego, jak przeważnie spędzałam wrześniowe dni, z czego się cieszyłam oraz co takiego osiągnęłam.


ĆWICZENIA ODCHUDZAJĄCE


W ciągu tych dwóch tygodni również ćwiczyłam z Moniką Kołakowską - jak ja się cieszę, że o niej usłyszałam! Jej treningi stanowczo nie są monotonne i nudne. Sama zobacz! Wystarczy wpisać jej nazwisko w wyszukiwarce na youtube i możesz zabierać się do ćwiczeń! Na jej kanale jest mnóstwo filmików, dlatego też każdego dnia możesz wybrać i zrobić inny zestaw ćwiczeń. Dodatkowo dużym udogodnieniem jest to, że na kanale Moniki można znaleźć treningi krótkie, jak i długie, wyczerpujące - ale spokojnie, krótkie treningi również dają popalić mięśniom i przede wszystkim niechcianemu tłuszczykowi - które śmiało można dopasować do rytmu swojego dnia.  

Dzień 1
MODEL LOOK - trening odchudzający wzmacniający mięśnie

Dzień 2
MOCNY TRENING ODCHUDZAJĄCY NA CAŁE CIAŁO - 600 kcal

Dzień 3
odpoczynek

Dzień 4
odpoczynek

Dzień 5
METAMORFOZA - interwałowy trening spalający 30 minut 

Dzień 6
Interwałowy trening odchudzający - 30 minut -GWARANCJA EFEKTÓW - 10 KG

Dzień 7
OGIEŃ - szybki i intensywny trening odchudzający - 600 kcal

Dzień 8
odpoczynek

Dzień 9
TABATA EKSPLOZJA - interwałowy trening odchudzający

Dzień 10
ĆWICZENIA NA BRZUCH I BOCZKI - pełny trening

Dzień 11
MOCNY TRENING ODCHUDZAJĄCY NA CAŁE CIAŁO - 600 kcal

Dzień 12
odpoczynek

Dzień 13
odpoczynek

Dzień 14
odpoczynek


DIETA


hulaj dusza, piekła nie ma

Powyższe powiedzenie idealnie prezentuje moje dwa tygodnie diety. I mimo, że z treningami nie szło mi aż tak źle, to zdecydowanie moja dieta uciekła, gdzie pieprz rośnie i za nic nie chciała wrócić. Dlatego na moim stole było wszystko! Od słodyczy począwszy do smażonego mięsa, sosów, ziemniaków i innych przysmaków. Oczywiście na moim talerzu królowały duże porcje, nie było jakichkolwiek uregulowanych godzin posiłków, a o zdrowych zasadach i nawykach nie było nawet mowy. 

Zgadza się, straciłam dwa tygodnie, które mogły przynieść dobre wyniki, ale nie będę z tego powodu się biczować, karać czy płakać. Mogę zacząć od nowa i krok po kroku niwelować moje grzeszki. No bo przecież mam przed sobą kolejne 14 dni! Nie zapominaj, Ty też je masz!


Co mi dały te dwa tygodnie:
  • uświadomiły mi, że jestem jeszcze słaba na punkcie słodyczy,
  • bez planu posiłków - po prostu się gubię - wybieram niezdrowe i szybkie przekąski,  
  • wiem, że muszę pracować nad zorganizowaniem się,

Moje cele na przyszłe 14 dni:
  • kontrolowanie wypitej ilości wody - przynajmniej od 1,5 do 2,5 litra dziennie,
  • regularne posiłki - 5 posiłków w ciągu dnia (3 duże i 2 małe),
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.



MOJE CENTYMETRY!:
01.10.2018
  waga: 71,5 kg,                                 (-2,5 kg)
obwód brzucha: 101 cm,                   (- 7 cm)
obwód tali: 81 cm,                            (- 6 cm)
obwód ręki: 30 cm,                           (- 1 cm)
 obwód nogi: 55 cm.                           (- 4 cm)*
* różnica wyników od 01.09.2018


Przed nami kolejne 14 dni! Trzymajmy za siebie kciuki, bo wiem, że momentami jest ciężko! 
Do zobaczenia! 

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem ani dietetykiem. W związku z tym wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu. Nie należy się nimi sugerować.

piątek, 28 września 2018

Tymczasem wrzesień!

Tymczasem wrzesień!

Pcheła jeszcze śpi. Skradam się na paluszkach do kuchni, gdzie w końcu bez pośpiechu zaparzę i wypiję kawę. O tak, dzisiejszy ranek należy tylko do mnie i moich myśli. Zabieram kawę, którą przed chwilą zrobiłam i siadam wygodnie na kanapie, na której od poprzedniego wieczoru czeka laptop i koc. Otulam się kocem, biorę do ręki czarny, prostokątny element i zaczynam kreślić wspomnienia z września.

Dziecko to taka mała istota, która perfekcyjnie uczy myślenia i organizacji. Co ciekawe, nie stosuje przy tym żadnych słów i narzędzi motywacyjnych, a człowiek chodzi, jak zegarek, który właśnie przyśpieszył swoje tykanie.

Nie ma miejsca na zastanawianie się, czy ugotować obiad teraz, czy za chwilę. Należy daną czynność zrobić tu i teraz. Nie zostawiać jej na później, bo to później może zostać wypełnione przez inne zadanie lub szkraba, który właśnie zrozumiał, że nie może obyć się bez obecności mamy.

Dlatego to miesiąc pełen organizacji i przyjemnych chwil – i taką nazwę otrzymuje ode mnie tegoroczny wrzesień.

Jesteś jeszcze ze mną? Zapraszam do lektury!

ROZWÓJ OSOBISTY

 „Coraz bardziej samotnieje w tłumie tym”
[BUDKA SUFLERA]

SŁUCHAŁAM Budki Suflera Nowa Wieża Babel i choć piosenka nie należy do najmłodszych, to tekst idealnie obrazuje dzisiejszy świat. Świat komputerów, telefonów, nowej technologii – i nie mówię, że  świat wirtualny jest zły czy niepotrzebny. Myślę tylko, że korzystamy z niego za dużo – a szkoda, bo świat rzeczywisty jest naprawdę piękny i zaskakujący.

I wiesz co! Najbardziej brakuje mi wieczorów spędzonych ze znajomymi, przy winie czy planszówkach. Tak po prostu!

We wrześniu słuchałam również Webinaru Pani Swojego Czasu Planuj jak mistrzyni. A potem działaj. Uwielbiam planować, zastanawiać się jakie jeszcze zadania muszą trafić na moją listę to-do i dobre nawyki na diagramy monitorujące.  

Mój planner, który leży spokojnie na moim biurku obok lampki biurowej i zdjęcia z moich pierwszych rowerowych wakacji jest śliczny! Znajdziesz w nim równiutkie, estetyczne tabelki, kalendarz na cały rok, strony z tygodniówkami, przeróżne diagramy służące do monitorowania – i co z tego? Jak piękne tabelki są systematycznie nieuzupełniane, kalendarz nieużywany, a zadania nieodhaczane.

Jestem mistrzynią planowania i nieudacznikiem realizacji tych planów – mam zamiar to zmienić!


CZYTAŁAM, lepiej pasuje: skończyłam Wichrowe Wzgórza. Znalezienie chwili w mojej obecnej sytuacji - Pcheła - na czytanie książek, to nie lada wyczyn. Łudziłam się, że będąc na macierzyńskim pochłonę każdą ilość książek. Rzeczywistość okazała się jednak inna.

OGLĄDAM jak Pcheła rośnie, bo telewizora nie mam – zresztą i tak nie mam na niego czasu! Jeszcze nie tak dawno ważyła 3 kilo, leżała i leniwie ruszała rączkami i nóżkami – oczywiście jak była spokojna. A teraz? Waży już ponad szóstkę, gaworzy, kwasi się podczas jedzenia, łapie zwierzaki nad łóżeczkiem, zdejmuje skarpety, ogląda książeczki i bawi się cyckiem… Lubię patrzeć, jak każdego dnia uczy się czegoś nowego.

UCZYŁAM SIĘ organizowania imprezy. 


ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA Rafała! Każdego dnia pomaga mi w obowiązkach domowych, i choć raz wychodzi mu to lepie, a raz gorzej, to jednak wiem, że robi to najlepiej jak potrafi. Wraca do domu, je obiad i pilnuje Pcheły. Między czasie odkurzy, zmyje naczynia i wstawi pranie. A  ja mam czas dla siebie. W spokoju zajmuję się, np. zrobieniem treningu, wykąpaniem się i innymi rzeczami.    

CIESZĘ SIĘ, że udało mi się zorganizować imprezę rodzinną. Znamy się z Rafałem 5 lat i dopiero teraz nasze rodziny miały okazje się poznać. Nie wiem czemu, ale bałam się tego spotkania. Styku dwóch,  zupełnie różnych od siebie rodzin. To tak samo jakby próbować połączyć ogień i wodę. Byłam pewna, że podczas imprezy będzie drętwo i nikt z nikim nie zamieni żadnego zdania. Niepotrzebnie się bałam.

Mam jeszcze jeden powód do radości - obroniłam tytuł magistra! Nie, nie, nie… ta radość nie jest związana z tym, że teraz przed nazwiskiem mogę wstawić trzy literki, ale z tym, że dokończyłam coś, co zaczęłam 5 lat temu – to taki mój mały sukces.

Bliżej mi do grupy osób, które coś z wielkim hukiem i zaangażowaniem zaczynają, ale po chwili, kiedy cały ten kurz opadnie, to motywacja i energia, którą mają w sobie również.

I jeszcze jedno, że znalazłam w sobie siłę do pisania czegoś, co nie sprawiało mi przyjemności, a raczej przykry obowiązek. Czas, pomiędzy przewijaniem, karmieniem, płaczem Pcheły, spacerami, gotowaniem, śmiało mogłam przeznaczyć na coś, co lubię.



OCZEKUJE na jesień. Ze wszystkich czterech pór roku, to jesień stoi u mnie na podium. 

ZDROWIE

CZUJĘ SIĘ pełna energii. Te ostatnie miesiące uczenia się życia w trzyosobowej rodzinie, dały mi w kość. Nie wszystko było takie cukierkowe. A kiedy zostałam z Pchełą sam na sam, na kilkanaście dobrych godzin w ciągu dnia. I ten rytuał się powtarzał, i powtarzał… –  i pewnie tak już zostanie –  to chciałam uciekać! Spakować się i po prostu wyjechać…

Na szczęście, uporządkowałam w głowie wiele spraw – pewnie jeszcze te porządki trochę potrwają, ale jestem już na dobrej drodze – których nie przewidziałam. Nie przygotowałam się do życia w rodzinie…, pomimo tego, że bardzo chciałam.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zaczęłyśmy się z Pchełą dogadywać. Mamy ustalony rytm dnia i się go trzymamy tak, jak najlepiej umiemy. Czasami wychodzi nam to super, a czasami na ten cały plan, tylko patrzymy. Ale zdecydowanie jest lepiej, niż było. Mamy czas na zabawy, gotowanie, czytanie, jedzenie, spacerowanie, a także na odpoczynek od siebie – oczywiście, kiedy ojciec wróci z pracy! Odzyskałam jaką taką równowagę i pewność, że jestem dobrą matką.



JEM zdrowo i racjonalnie –  przynajmniej się staram, aby na mój talerz trafiały tylko dobrej jakości produkty. Niestety nie zawsze tak jest. Walczę z węglowodanami prostymi, tłuszczem palmowym oraz z składnikami, które zawierają literkę E.



BLOG


OBSERWUJĘ I POLECAM

poniedziałek, 17 września 2018

Ogarniam kilogramy #2

 Ogarniam kilogramy #2

Osiągnęłam sukces i schudłam! (wyniki na dole wpisu). Dodatkowo zrealizowałam wszystkie cele, które sobie założyłam na te 14 dni. 

Więcej informacji możesz przeczytać we wpisie wprowadzającym, który przedstawia nowy cykl wpisów OGARNIAM KILOGRAMY. Dowiesz się z niego z jaką wagą i wymiarami startowałam, a także jakie priorytetowe cele sobie założyłam. Zapraszam!  

Mogę powiedzieć, że to były dobrze wykorzystane dni. Z regularnymi treningami, z posiłkami bazującymi przede wszystkim na warzywach i owocach, z wyeliminowaniem pszennego makaronu, ryżu oraz mąki, z większą liczbą owocowych koktajli - pycha! - z większą energią i oczywiście ze straconymi centymetrami!

ĆWICZENIA ODCHUDZAJĄCE


Treningi wykonywałam trenerki Moniki Kołakowskiej, które możesz znaleźć na youtube. Myślę, że dzięki jej sposobie prowadzenia treningu nie zrezygnowałam z zamierzonego celu. Ćwiczenia są proste, ale za to bardzo intensywne. Z nikim innym nie umęczyłam się tak mocno i w tak krótkim czasie jak z Monią. Sprawdź! Na jej kanale znajdziesz mnóstwo filmików z ćwiczeniami. Jestem pewna, że coś dla siebie wybierzesz! 

Dzień 1
CARDIO - spacer
ABS na brzuch

Dzień 2
CARDIO - rower 20km
Pogromca tłuszczu

Dzień 3
odpoczynek

Dzień 4
BEZLITOSNA TABATA - interwałowy trening odchudzający - 10kg

Dzień 5
HIIT ODCHUDZAJĄCY - trening interwałowy modelujący łydki

Dzień 6
Interwał METAMORFOZA

Dzień 7
odpoczynek

Dzień 8
Odchudzający INTERWAŁOWY TRENING z rozgrzewką i rozciąganiem

Dzień 9
- 600 kcal w 30 minut - HIIT STRONGER trening interwałowy odchudzający

Dzień 10
TRENING CARDIO - Proste ćwiczenia odchudzające

Dzień 11
odpoczynek

Dzień 12
Interwał METAMORFOZA

Dzień 13
ODCHUDZAJĄCY TRENING INTERWAŁOWY | spal 600 kcal (+rozgrzewka i rozciąganie)

Dzień 14
INTERWAŁOWY TRENING ODCHUDZAJĄCY - 30 MINUT - gwarancja efektów - 10 kg

Dzień 15*
odpoczynek

Dzień 16*
BEZLITOSNA TABATA - interwałowy trening odchudzający - 10kg
* różnica wynika w związku z doliczeniem dwóch dni z początku miesiąca.

Treningi są intensywne i czasami muszę się "bić sama ze sobą", aby wytrwać do końca. Myślę jednak, że warto się zmusić i pomęczyć. Przecież tak naprawdę nie potrzeba tak wiele, aby czuć się dobrze w swoim ciele. Kurczę, za mną już 14 dni i w dodatku z konkretnymi wynikami. Działaj!


DIETA


Przez cały ten okres starałam się zdrowo jeść, tzn. nie jadłam przetworzonej żywności, białego pieczywa, ograniczyłam spożycie masła oraz cukru, nie piłam słodkich, gazowanych napoi. Za to zwiększyłam ilość spożywanych owoców i warzyw. W moim jadłospisie na stałe zagościły koktajle, które są zdecydowanie lepsze niż sklepowe jogurty! Pokochałam słodkie śniadania: jaglanki i omlety z owocami.   

Korzystałam  przede wszystkim z przepisów udostępnianych przez Ewę Chodakowską na swoim profilu na facebooku. 


Czasami jednak nie jest tak kolorowo i pięknie, jak się wydaje. W ciągu tych 14 dni jadłam lody, piernik kętrzyński i knedle (jadłam je pierwszy raz w życiu i zapewne nie ostatni!). No dobra jeszcze wypiłam do tego pół słodkiego, małoprocentowego piwa.

Co mi dały te dwa tygodnie:


  • przede wszystkim czuję i widzę zmiany w swoim wyglądzie (jeśli się odważę, to zdjęcia będzie można zobaczyć w następnym wpisie),
  • realizuje założony plan treningowy,  
  • poznałam wiele ciekawych i smacznych przepisów,
  • polubiłam jaglanki na śniadanie,
  • każdego dnia wypijam koktajl z owoców, który smakuje obłędnie,
  • zwracam większą uwagę na skład kupowanych produktów.

Moje cele na przyszłe 14 dni:
  • kontrolowanie wypitej ilości wody - przynajmniej od 1,5 do 2,5 litra dziennie,
  • regularne posiłki - 5 posiłków w ciągu dnia (3 duże i 2 małe),
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.


MOJE CENTYMETRY!:
16.08.2018
  waga: 71,9 kg,                                 (-2,1 kg)
obwód brzucha: 103 cm,                   (- 5 cm)
obwód tali: 82 cm,                            (- 5 cm)
obwód ręki: 29 cm,                           (- 2 cm)
obwód nogi: 56 cm.                          (- 3 cm)

Przed nami kolejne 14 dni! Wykorzystaj je na maksa i chwal się nimi! 
Do zobaczenia! 

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem ani dietetykiem. W związku z tym wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu. Nie należy się nimi sugerować.

Copyright © 2016 ja, i rowerowe ja , Blogger