poniedziałek, 17 września 2018

OGARNIAM KILOGRAMY #1

 OGARNIAM KILOGRAMY #1

Osiągnęłam sukces i schudłam! (wyniki na dole wpisu). Dodatkowo zrealizowałam wszystkie cele, które sobie założyłam na te 14 dni. 

Więcej informacji możesz przeczytać we wpisie wprowadzającym, który przedstawia nowy cykl wpisów OGARNIAM KILOGRAMY. Dowiesz się z niego z jaką wagą i wymiarami startowałam, a także jakie priorytetowe cele sobie założyłam. Zapraszam!  

Mogę powiedzieć, że to były dobrze wykorzystane dni. Z regularnymi treningami, z posiłkami bazującymi przede wszystkim na warzywach i owocach, z wyeliminowaniem pszennego makaronu, ryżu oraz mąki, z większą liczbą owocowych koktajli - pycha! - z większą energią i oczywiście ze straconymi centymetrami!

ĆWICZENIA ODCHUDZAJĄCE


Treningi wykonywałam trenerki Moniki Kołakowskiej, które możesz znaleźć na youtube. Myślę, że dzięki jej sposobie prowadzenia treningu nie zrezygnowałam z zamierzonego celu. Ćwiczenia są proste, ale za to bardzo intensywne. Z nikim innym nie umęczyłam się tak mocno i w tak krótkim czasie jak z Monią. Sprawdź! Na jej kanale znajdziesz mnóstwo filmików z ćwiczeniami. Jestem pewna, że coś dla siebie wybierzesz! 

Dzień 1
CARDIO - spacer
ABS na brzuch

Dzień 2
CARDIO - rower 20km
Pogromca tłuszczu

Dzień 3
odpoczynek

Dzień 4
BEZLITOSNA TABATA - interwałowy trening odchudzający - 10kg

Dzień 5
HIIT ODCHUDZAJĄCY - trening interwałowy modelujący łydki

Dzień 6
Interwał METAMORFOZA

Dzień 7
odpoczynek

Dzień 8
Odchudzający INTERWAŁOWY TRENING z rozgrzewką i rozciąganiem

Dzień 9
- 600 kcal w 30 minut - HIIT STRONGER trening interwałowy odchudzający

Dzień 10
TRENING CARDIO - Proste ćwiczenia odchudzające

Dzień 11
odpoczynek

Dzień 12
Interwał METAMORFOZA

Dzień 13
ODCHUDZAJĄCY TRENING INTERWAŁOWY | spal 600 kcal (+rozgrzewka i rozciąganie)

Dzień 14
INTERWAŁOWY TRENING ODCHUDZAJĄCY - 30 MINUT - gwarancja efektów - 10 kg

Dzień 15*
odpoczynek

Dzień 16*
BEZLITOSNA TABATA - interwałowy trening odchudzający - 10kg
* różnica wynika w związku z doliczeniem dwóch dni z początku miesiąca.

Treningi są intensywne i czasami muszę się "bić sama ze sobą", aby wytrwać do końca. Myślę jednak, że warto się zmusić i pomęczyć. Przecież tak naprawdę nie potrzeba tak wiele, aby czuć się dobrze w swoim ciele. Kurczę, za mną już 14 dni i w dodatku z konkretnymi wynikami. Działaj!


DIETA


Przez cały ten okres starałam się zdrowo jeść, tzn. nie jadłam przetworzonej żywności, białego pieczywa, ograniczyłam spożycie masła oraz cukru, nie piłam słodkich, gazowanych napoi. Za to zwiększyłam ilość spożywanych owoców i warzyw. W moim jadłospisie na stałe zagościły koktajle, które są zdecydowanie lepsze niż sklepowe jogurty! Pokochałam słodkie śniadania: jaglanki i omlety z owocami.   

Korzystałam  przede wszystkim z przepisów udostępnianych przez Ewę Chodakowską na swoim profilu na facebooku. 

Czasami jednak nie jest tak kolorowo i pięknie, jak się wydaje. W ciągu tych 14 dni jadłam lody, piernik kętrzyński i knedle (jadłam je pierwszy raz w życiu i zapewne nie ostatni!). No dobra jeszcze wypiłam do tego pół słodkiego, małoprocentowego piwa.

Co mi dały te dwa tygodnie:

  • przede wszystkim czuję i widzę zmiany w swoim wyglądzie (jeśli się odważę, to zdjęcia będzie można zobaczyć w następnym wpisie),
  • realizuje założony plan treningowy,  
  • poznałam wiele ciekawych i smacznych przepisów,
  • polubiłam jaglanki na śniadanie,
  • każdego dnia wypijam koktajl z owoców, który smakuje obłędnie,
  • zwracam większą uwagę na skład kupowanych produktów.

Moje cele na przyszłe 14 dni:
  • kontrolowanie wypitej ilości wody - przynajmniej od 1,5 do 2,5 litra dziennie,
  • regularne posiłki - 5 posiłków w ciągu dnia (3 duże i 2 małe),
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.


MOJE CENTYMETRY!:
16.08.2018
  waga: 71,9 kg,                                 (-2,1 kg)
obwód brzucha: 103 cm,                   (- 5 cm)
obwód tali: 82 cm,                            (- 5 cm)
obwód ręki: 29 cm,                           (- 2 cm)
obwód nogi: 56 cm.                          (- 3 cm)

Przed nami kolejne 14 dni! Wykorzystaj je na maksa i chwal się nimi! 
Do zobaczenia! 

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem ani dietetykiem. W związku z tym wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu. Nie należy się nimi sugerować.

poniedziałek, 3 września 2018

OGARNIAM KILOGRAMY!

OGARNIAM KILOGRAMY!

jak schudnąć
Piękne, wysportowane i zadbane ciało to nie efekt różnych, cudownych i szybko działających preparatów - to już wiem! -  lecz ciężkiej i systematycznej pracy. Wiem jeszcze jedno, że wymarzonej wagi i ekstra figury nie zrobi się w jeden dzień. Ba! A nawet w tydzień! Tutaj potrzeba czasu i samodyscypliny.

Nad zmianą ku lepszemu - oczywiście zadowalającego mnie wyglądu, lekkości i tej energii - myślałam od dłuższego czasu, więc nie jest to decyzja, która wpadła do głowy wczoraj, a dzisiaj w związku z tym obracam wszystko do góry nogami i zmieniam. Zdecydowanie za często zaczynałam przygodę w taki sposób. Z dnia na dzień rzucałam stare nawyki i rozpoczynałam nowe, które miały dać mi wymarzoną sylwetkę. Zaczynałam intensywne treningi, radykalnie zmieniałam dietę, nawyki, które po kilku dniach okazywały się męczarnią dla mnie i szybko mnie to zniechęcało do podjętych działań. Myślę, że to dlatego, tak szybko rezygnowałam ze zmian, które wprowadzała. To smutne co teraz powiem, ale w takim błędnym kole trwałam kilka lat - serio! Ale już dość tego! Nie chcę zaczynać 4598743 raz bez efektów i ze słomianym zapałem. Tym razem zrobię to na spokojnie i z racjonalnym podejściem!

Czemu to robię? Przede wszystkim chcę akceptować siebie w swoim ciele i być z niego dumna. Mieć więcej energii, pozytywnych myśli, zapału i chęci do robienia czegoś spontanicznie, bez przeszkód. Cieszyć się zdrowiem jak najdłużej. Tak po prostu, chcę być szczęśliwa!

W związku z tym wymarzyłam sobie cykl wpisów motywacyjnych, które na blogu będą pojawiać się co dwa tygodnie. Zapewne znajdą się w nich osiągnięte wyniki, sukcesy, ale i zapewne nie zabraknie miejsce na porażki oraz popełnione błędy. Znajdziesz tu opisy, jak wygląda wprowadzenie krok po kroku nowych, zdrowych nawyków. Co się u mnie sprawdza, a co nie.

Myślę, że we wspomnianych wpisach znajdzie się również raport z wykonywanych treningów i ich częstotliwości oraz rodzaju. Sposób odżywiania się, osiągnięte wyniki oraz wszystko to inne, co wiąże się z pięknym i zadbanym ciałem.   

Zgadza się, mogłabym to wszystko zrobić w zaciszu swojego domu i nie afiszować się z tym tak, ale jednak liczę na ciebie, że mi pomożesz i wesprzesz mnie w dążeniu do osiągnięcia mojego celu, że w chwili słabości będę podasz mi rękę! 

metamorfoza
Wpisy na blogu będą pojawiać się co dwa tygodnie - jak wspomniałam wyżej - ponieważ mówi się, że motywacja spada i można ulec zniechęceniu się do przybranego stylu życia po 14 dniach - a tego nie chcę! Dlatego też wolę z lepszą energią i z chęcią zaczynać mój "nowy styl życia" co 14 dni, od nowa, z lepszym nastawieniem i świadomością.W tych krótkich okresach będę mogła ocenić swoje działania i je skorygować o niepotrzebnie powstające błędy, a w przypadku osiągnięcia dobrych rezultatów, jeszcze lepiej się motywować. 

Wierzę, że dzięki tym wpisom:
  • uda mi się nie tak łatwo poddawać i pokonać czyhające pokusy w postaci ciasteczek, batoników i lodów,
  • zmienię aktualny sposób odżywiania na zdrowszą i zróżnicowaną dietę,
  • będę mogła szybko zauważyć niepoprawności i szybko wprowadzić odpowiednie zmiany,
  • motywować się do ćwiczeń - bo raczej każdy wie, że nie przychodzą one łatwo.
  • być może znajdę bratnie duże, które będą mnie wspierały, a ja ich.

Chcę zrobić to w sposób przemyślany i rozsądny. Bez nadmiernego spinania się, że muszę już tu i teraz. Wiem już, że nic nie zrobi się od razu i do wszystkiego potrzeba czasu. W związku z tym ja sobie ten czas daję i ty też sobie go daj!

ćwiczenia odchudzające
Moje cele na przyszłe 14 dni są następujące:
  • małymi kroczkami wprowadzić nowe, zdrowe nawyki żywieniowe,
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.
MOJE CENTYMETRY!:
31.08.2018
waga: 74 kg,
obwód brzucha: 108 cm, 
obwód tali: 87 cm,
obwód ręki: 31 cm.

A tymczasem do dzieła! Przyłącz się i trzymaj kciuki. Widzimy się za dwa tygodnie z pełna garścią sukcesów?

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem oraz dietetykiem więc wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu i nie należy się nimi sugerować.


niedziela, 8 kwietnia 2018

Nadal ich nie znasz? Poznaj! – SHARE WEEK 2018

Nadal ich nie znasz? Poznaj! – SHARE WEEK 2018

I ja dokładam swoje trzy grosze do autorskiej akcji Andrzeja Tucholskiego – SHARE WEEK! To program, który ma na celu polecanie blogerów przez innych blogerów, promując treści i osobowości tych, którzy wnoszą do naszego życia i światopoglądu wiele dobrego. Charakter całej akcji opisany jest na blogu Andrzeja. Wskakuj i przyłącz się!

Mam wrażenie, że każdego dnia do blogosfery dołącza wiele wartościowych blogów, prowadzonych przez pozytywnie nastawionych do życia ludzi, którzy chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami a także wydarzeniami z życia osobistego. Dzięki temu możemy znaleźć inspirację na samych siebie. Zdarza się tak, że te osoby są naszymi guru czy bohaterami, którzy dają nam znać, że życie nie musi być nudne, a czasami, że nie tylko my mierzmy się z przeciwieństwami losu! Pokazują w „swoich” małych miejscach wrażliwość, emocje, doświadczenie.

Blogi, które polecam w SHARE WEEK 2018 są dla mnie szczególne, ponieważ wniosły do mojego życia i sposobu postrzegania świata wiele zmian. Utożsamiam się z każdym z nich, znajdując w nich wiedzę, kreatywność a także inspirujący sposób życia.

 Dla mnie są to trzy, wyjątkowe blogi, które idealnie wkomponowują się w moje obecne życie, dlatego to one znajdą się w „moim” tegorocznym SHARE WEEK 2018!

Mamaginekolog.pl jest to blog prowadzony przez Nicole Sochacki – Wójcicka – „mamę, żonę i ginekolog, która przemyca wiedzę medyczną dla kobiet”. Mamaginekolog.pl to blog, którego brakowało od bardzo dawna w blogosferze, ale nie tylko tam! Zdecydowanie w środowisku brakuje takich osób jak Nicole! Nicole „uświadamia polskie kobiety na temat ich zdrowia w ciąży”, przekazuje wiedzę, której brakuje nie tylko wśród młodych mam, spodziewających się dziecka, ale także wśród kobiet dojrzałych.

Nicole swoją działalnością postawiła na mojej drodze drogowskazy świadomości, które są dla mnie niezbędne w pokonywaniu mojej drogi o nazwie "dziewięć miesięcy".  

Worqshop.pl – to kreatywny blog lifestylowy prowadzony przez utalentowaną Kasie, która „pokazuje jak żyć kreatywnie i cieszyć się codziennością”.

Dlaczego blog Kasi znalazł się w „moim” SHARE WEEK 2018? Ponieważ jestem z Kasią w podobnej sytuacji życia osobistego. Tak samo jak Kasia czekam na powiększenie mojej małej rodzinki, która – mam nadzieje – już za kilka tygodni będzie cieszyć się przybyciem na świat małego człowieczka. W związku z tym byłam z Kasią podczas przybierania na wadzę, w momentach otrzymywania od innych „dobrych rad” wychowawczych, opiekuńczych, pielęgnacyjnych, w chwilach kompletowania wyprawki a także remontu pokoiku dla dziecka, który u Kasi dawno się skończył, a u mnie jeszcze trwa!

Czerpałam i nadal czerpie inspirację z bloga Kasi!

Pannaannabiega.pl to blog prowadzony przez rozbieganą Anie, która jak przyznaje „wywróciła swoje życie do góry nogami i nadal je zmienia”. Przekonuje, że nigdy nie jest za późno na zmiany w swoim życiu.

Ania poprzez swoje wpisy i zdjęcia pokazuje, że wychowywanie dziecka można sprawnie połączyć z realizacją swoich marzeń i pasji. Nie ukrywa, że czasami bywa ciężko - ale się da. Dlatego też Ania jest dla mnie wzorem i inspiracją. Pokazuje, że mimo trudu związanego z założeniem rodziny nadal można się realizować i czerpać z życia jak najwięcej! Uwielbiam jej uśmiech i sposób postrzegania świata! 

I trochę szkoda, że mogę wytypować tylko trzy blogi – bo przyznacie sami – w sieci można znaleźć naprawdę wiele wartościowych, estetycznych blogów, które każdego dnia dokładają swoją kropelkę wiedzy i doświadczenia do morza inspiracji!

A ty masz swoje ulubione blogi, które śledzisz i są dla ciebie inspiracją? Podziel się ze mną! Chętnie je poznam.


środa, 28 lutego 2018

Tymczasem luty!

Tymczasem luty!

Nawet się dobrze nie obejrzałam, a jestem już jedną nogą w marcu. Gdzie mi ten luty cichutko przemknął? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że z początkiem miesiąca dopadło mnie choróbsko i nie miałam ochoty a tym bardziej siły na realizację planu, który sobie założyłam na ten czas. Niestety jak z początkiem miesiąca wpadłam w nurt spokoju, odpoczynku i wyluzowania tak popłynęłam do końca lutego.

Jak wiecie luty to czas miłości, ale dla mnie, to nie tylko czas serduszek. To dla mnie również miesiąc moich urodzin. W związku z tym, że w tym roku skończyłam 25 lat, powstał wpis osobistytego o mnie nie wiesz. Jeśli chcesz mnie bliżej poznać i sprawić, abym ja również cię poznała, to wpadaj do bloga!  

Luty minął mi bardzo przyjemnie, dużo czasu spędziłam na odpoczynku, z rodziną, z którą nie spotykam się tak często jakbym tego chciała, planowaniu harmonogramu dnia w związku z moją nową ciążową przygodą (w dalszej części tekstu dowiesz się z jaką przypadłością musiałam się zmierzyć), remoncie, który przede wszystkim dozorowałam i oglądałam postępy pracy – ktoś kierownikiem być musi!  

Masz ochotę zobaczyć jak minął mi luty? Zapraszam.

ROZWÓJ OSOBISTY

"Nie ma nic poza tym, co masz W SOBIE dzieciak
Nie ma nic poza tym, nie!"
[KĘKĘ]

SŁUCHAŁAM różności. W lutym moja muzyczna playlista składała się z takich utworów jak: Nie raj – LAO CHE, Nie mamy skrzydeł – MIUOSH, JIMEK, NOSPR, Jammin – ŁĄKI ŁAN (taka rytmiczna odmiana wcześniejszych utworów). W końcówce lutego w moich głośnikach zagościł również KĘKĘ wraz ze swoja nową piosenką Samson – można dać się ponieść melodii i refleksji! Taki właśnie był mój luty – spokojny, melancholijny, z odrobiną szaleństwa. 



CZYTAŁAM – aż brzydko się przyznać – nic. W tym miesiącu bardziej by pasowało określenie „nie czytałam nic, co sobie zaplanowałam” W lutym niestety nie przeczytałam żadnej książki mimo że na półce cichutko stały dwie pozycje – Nieznośna lekkość bytu Kundera oraz Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania Bondy –  Zdecydowanie to nie były książki, które zachęciły mnie do spędzenia z nimi tych kilka śnieżnych dni.

Myślę, że mogło to wynikać z tego, że na te śnieżno – mroźne dni miałam zaplanowane inne pozycje książkowe (lista Ani z bloga www.rygtech.pl), jednak olsztyńskie biblioteki nie mają zbyt wielu egzemplarzy, aby mogło daną książkę wypożyczyć wiele osób. Rezerwacje i kolejki do danej książki się nie kończą. W związku z tym planowałam kupić, ale remont małego pokoiku i jego wyposażenie zjadły nam wszystkie finanse, może w marcu się uda.

OGLĄDAŁAM Marley i ja w reżyserii Davida Frankel. Film przedstawia losy świeżo upieczonego małżeństwa, które staje przed dylematem powiększenia rodziny. Ona chcę mieć już dziecko, a on nadal się waha. W związku z tym kupuje młodej żonie psa, który ma sprawdzić czy nadają się na przyszłych rodziców.

Czy film mi się podobał? Raczej tak, choć nie był to film, który porywa od pierwszych scen, to jednak koniec filmu wzruszył mnie do łez.

UCZYŁAM SIĘ samodyscypliny. Pamiętacie jak pisałam o planowaniu swojego roku?

Jeśli nie, to zapraszam do wpisu jak świadomie zaplanować swój rok. Przedstawiam w nim moje założenia na rok 2018, na które mam zamiar zwrócić szczególną uwagę.

Dlaczego samodyscypliny? Ponieważ w lutym dołączyłam do grona słodkich mam i jak wiadomo samodyscyplina okazała się niezbędna w pilnowaniu poziomu cukru we krwi. Należy pilnować godzin posiłków, aby o określonej godzinie zbadać krew. Przygotowanie posiłków musi być regularne, zgodnie z zaleceniami diabetologa.


ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA spotkanie z rodziną. Lubię czas spędzony z rodziną i w lutym miałam kilka pięknych spotkań. Jeden z weekendów lutego spędziłam w śnieżnej Gołdapi ( jest to malutka miejscowość znajdująca się na północno - wschodnim zakątku Polski). Ach, te małe uliczki przysypane białym puchem! Uwielbiam taki klimat.

Odwiedziła mnie również rodzina, która mimo że przewraca mi mieszkanie do góry nogami i zakłóca rytm mojego dnia – to jednak z utęsknieniem czekam na te spotkania! 
   
CIESZĘ SIĘ, że do naszej małej rodzinki dołączył nowy rower Rafała. I może nie jest to radość związana stricte z zakupem roweru, ale z realizacją marzeń kogoś na kim ci bardzo zależy.



OCZEKUJĘ NA koniec chaosu w mieszkaniu związanego z remontem. Sterty papierów, ubrań, książek i kurzu znalazły się z dnia na dzień w moim salonie. W związku z tym nie tylko bałagan trwa w małym pokoju, który przygotowuję się na przyjęcie Malcika, ale i w całym mieszkaniu. Mimo tych wszystkich skutków ubocznych z tym związanych, bardzo się cieszyłam, że widać już pierwsze efekty tego zamieszania i nie mogę doczekać się efektu końcowego. Odnowiona szafa i pawlacz, które zmieniły kolor na bardziej elegancji i przyjemny – robią wrażenie, a co to będzie jak dojdą wszystkie inne kosmetyczne dodatki. Nie mogę się doczekać, kiedy wejdę do pokoiku z wyprawką, która jak na razie czeka na kartce.  

ZDROWIE

CZUJĘ SIĘ głodna i zmęczona. W związku z wprowadzoną dietą cukrzycową jestem po prostu głodna. Czasami się śmieje, że teraz to Malcik je, a matka swoje już zjadła.

Zmęczona, bo moje noce wyglądają już, jak obowiązkowe wstawania do płaczącego dziecka, które domaga się jedzenia lub przebrania przemoczonego pampersa. Tylko u mnie oprócz jedzenia i nadprogramowych wizyt w toalecie dochodzi jeszcze mierzenie cukru.

JEM mało i zdrowo. Dlatego też moje „jedzenie za dwoje” uległo zmianie na „jedzenie dla dwojga”. I choć trudno zrezygnować z naleśników, pierogów z jagodami, serniczków i lodów to ta mała istota zdziałała cuda. Rafał się śmieje, że jest lepsza od Chodakowskiej. Ewka do nie jedzenia słodyczy nie mogła mnie zmotywować przez 5 lat, a Malcik zrobił to w jeden dzień – myślicie, że to już syndrom nadopiekuńczości?

W lutym na moim stole goszczą się zapiekanki z mozzarellą i bazylią – niedługo pojawią się na blogu – makaron z cukinią i pomidorami oraz przepyszna, domowa granola. No i oczywiście orzechy nerkowca – i pytam się, dlaczego one są takie drogie?

BLOG

OBSERWUJĘ I POLECAM

1.  W lutym na blogu Ewy – lawyerka.pl – można było odnaleźć ciekawy wpis dotyczący udostępnieńfilmów z Youtube na blogu. Czy takie udostępnianie jest zgodne z prawem? Sprawdź!

2. Pisałam już, że uwielbiam wpisy dotyczące książek? I taki oto wpis znalazłam na blogu Agaty – agaffio.blogspot.com. Autorka bloga stworzyła swoje zestawienieksiążek, które przeczytała w 2017 roku. Ja w tym zbiorze znalazłam książkę, którą chciałabym przeczytać, może i ty znajdziesz?

3. Luty kojarzony jest często z miesiącem miłości, a to zapewne za sprawą walentynek, które przypadają na ten czas. Dlatego też w blogosferze można było odnaleźć wiele wpisów o miłości, jednak ten był dlamnie wyjątkowy! Na blogu owsiankaikawa można przeczytać bardzo osobisty i wzruszający wpis przedstawiający jeden z najpiękniejszych momentów życia!

środa, 21 lutego 2018

10 faktów, których o mnie nie wiesz!

10 faktów, których o mnie nie wiesz!
wycieczka rowerowa

Dzisiaj na blogu wpis z tych osobisty, który być może pomoże Ci „wstępnie” poznać jakim jestem człowiekiem. Nie będzie długo i postaram się, aby również nie było bardzo nudno. Oczywiście zataiłam takie fakty, które by mnie doszczętnie kompromitowały:) Chyba, że kiedyś się odważę. 

1. sprzedałam samochód, aby kupić rower! – taaak, i jestem z tego dumna! Nie była to nawet trudna decyzja, z którą musiałabym się kilka nocy przespać. Spotkałam na swojej drodze osoby, które zainspirowały mnie do spędzenia czasu „trochę inaczej” niż zazwyczaj.  Przede wszystkim, to był czas, w którym potrzebowałam zmian, chciałam wywrócić swoje życie o "kilka stopni" –  wszyscy chcą o 180 stopni, to ja pomyślałam, że niech się uda chociaż o kilka - i udało mi się!

2. kocham słoneczniki! – ooo tak! Zakochałam się w nich podczas podróży kolonijnej jako dziecko. Widok słowackich pól pełnych słoneczników spowodował, że się im oddałam i tak pozostało do tej pory. Nawet spróbowałam posadzić słoneczniki w moim małym ogródku, jednak żaden nie wyrósł. Kwiaty mnie nie lubią i to nie tylko słoneczniki!

3. wariuję na punkcie kolorowych długopisów, kredek, karteczek i innych artykułów papierniczych i szkolnych. Zdecydowanie mam tego za dużo!

4. uwielbiam spacerować po księgarniach i bibliotekach! Prawdopodobnie, gdybym miała trochę więcej pieniędzy, to tę powstałą nadwyżkę gotówki z pewnością zostawiałabym w księgarni, a nie na koncie oszczędnościowym.

5. pije kawę zbożową, może bardziej mleko z kawą zbożową. Obecnie – niestety – kawa została wykluczona przez mój organizm (na pewno nie została wyeliminowana przeze mnie, bo ja takiej głupoty bym nie zrobiła!), ale już niedługo – mam nadzieję – będę na nowo cieszyć się jej smakiem i może w przyszłości jakiś ekspres do kawy się znajdzie!

6. boję się burzy i to bardzo! I jestem pewna, że jest to już brontofobia. I jeśli nawet ktoś powie mi, „że nie ma czego się bać” – po takich słowach na pewno nie przestane bać się burzy.

7. jako nastolatka topiłam się w książkach Sparksa! Prawdopodobnie, dzięki niemu rozpoczęłam swoją przygodę z czytaniem książek. Teraz nie mam oporów przed innymi gatunkami literatury, takim jak: kryminały, biografie, poradniki, opowiadania, powieści… i częściej to właśnie one ląduję w moich rękach – a przy okazji to jestem zwolenniczką książek papierowych!

8. uszyłam sobie sukienkę, w której byłam na imprezie rodzinnej i prawdopodobnie nikt nie poznał, że sama ją uszyłam (albo nikt nie chciał mówić).

9. kocham góry! Lubię chodzić (trochę mniej jeździć rowerem – ponieważ, po kilku kilometrach pokonują mnie) po szlakach i patrzeć na ich potęgę. Milczące i niebezpieczne, ale przede wszystkim pobudzające do refleksji, udowadniają jakim małym człowieczkiem jesteśmy na ziemi. 
  
10. moim marzeniem było mieć własne biurko w pracy. I może wszystko byłoby w porządku, gdybym przy tym biurku nie siedziała osiem godzin non stop! 

Poznajmy się! Jeśli masz ochotę, to zdradź kilka faktów ze swojego życia. Chętnie i ja Ciebie poznam. Może podzielisz się „jakimś” faktem z życia, z którego teraz chcę Ci się śmiać, a „kiedyś” nie było Ci wcale do śmiechu?

środa, 31 stycznia 2018

Tymczasem styczeń!

Tymczasem styczeń!


Styczeń to czas, w którym zazwyczaj podsumujemy przemijający rok. Oceniamy, analizujemy czy jesteśmy zadowoleni ze sposobu wykorzystania swoich dwunastu miesięcy czy jednak mogliśmy zrobić coś więcej. Ale styczeń, to nie tylko podsumowania z przemijającego czasu, ale również, to czas nowych celów, postanowień, wyzwań.

Pierwszy raz w tym roku – nie przez przypadek zresztą – podeszłam, tak racjonalnie do realizacji swoich, przyszłych marzeń. Jeśli masz ochotę przeczytać, jak świadomie zaplanowałam swój nadchodzący rok, zapraszam do przeczytania.

Nie owijając w bawełnę będzie to szczególny rok: dla mnie, ale także dla NASZEJ TRÓJKI! Chcę być „w pewnym stopniu” – chociaż wiem, że nie wszystko zdołałam przewidzieć – przygotowana na ten WYJĄTKOWY rok. 

Chcesz o tym poczytać? To wskakuj do wpisu Dzień, który zmienił moje życie!

Nowy rok – i świadomość, że moją białą kartkę mogę zapisać swoimi wyzwaniami – wpłynął na mnie bardzo pozytywnie. Poczułam przypływ energii, chęci i zapału do realizacji tego, co sobie „wymyśliłam”.

Tymczasem przedstawiam ci sprawozdanie z mojego stycznia. Usiądź wygodnie i poczuj moją falę inspiracji!

ROZWÓJ OSOBISTY

Nie prosiłam a mam.
WSZYSTKO MAM!
[MIKROMUSIC]

SŁUCHAŁAM na krzywy ryj w wykonaniu zespołu MIKROMUSIC, którą usłyszałam w radiowej Trójce. Piosenka od razu wpadła mi w ucho i zauroczyła tekstem, muzyką, głosem. A jak później odnalazłam teledysk to moje zauroczenie tą piosenką sięgnęło zenitu. Też tak macie, jeśli spodoba Wam się jakaś piosenka –  tak bardzo, ale tak bardzo, bardzo – to nie możecie się od niej oderwać i moglibyście słuchać jej nieustannie, czy tylko ja jestem taka sfiksowana?

Może wynikało to z jej prostego przekazu, który pobudził mnie do refleksji. Bo kurczę, tak naprawdę wszystko mamy, ale ciągle dążymy do więcej i więcej. Jakby to więcej miało coś zmienić w naszym życiu. Czy nie lepiej trochę odpuścić i po prostu żyć? Wyznaczać sobie nowe marzenia, cele i małymi kroczkami zbliżać się do ich realizacji? Bez niepotrzebnej presji, stresu czy zazdrości. Nie patrzeć na innych, tylko czerpać pozytywy z tego, co dało nam życie.

Zimowy wiatr na twojej twarzy Carla Montero

CZYTAŁAM Zimowy wiatr na twojej twarzy Carla Montero. To przejmująca panorama ludzkiego losu, z którego kpi wielka historia”. Myślę, że te słowa trafiają w sedno opisując tę pozycję.

„Opasła lektura” – osobiście nie przepadam za książkami o dużej liczbie stron – która porwała mnie w świat Leny i Guillena. I nie jest to historia dwojga ludzi, których droga usłana jest różami, a na koniec możemy spodziewać się happy endu. Są to jednak losy ludzi, którzy –  rzuceni w szpony wojny – poprzez swoje wybory „ranią” siebie, komplikując sobie życie.
 
Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Fabuła na tyle wciągająca, że nie pozwoliła mi od siebie uciec i dzięki temu spędziłam z nią kilka godzin, których nie żałuję!

OGLĄDAŁAM Jutro będziemy szczęśliwi. To komediodramat Hugo Gélin, który poleciła mi Patrycja – cieszę się, że nasza rozmowa zeszła na temat filmów, w związku z tym mogłam w niedzielne popołudnie zobaczyć dobry film.

Jutro będziemy szczęśliwi to zabawny i pełen czułości film, ukazujący silną więź między ojcem a córką. Córką, która "spada" na niego jak grom z jasnego nieba w czasie, kiedy on wiedzie spokojne i beztroskie życie na Francuskiej Riwierze. Czy główny bohater – Samuel – odnajdzie się w nowej roli jako ojciec? Zobacz, bo naprawdę warto!

Jeśli szukasz filmu na wieczór, to chętnie Ci go polecam. Myślę, że każdy rodzić (obecny czy przyszły) powinien go obejrzeć!

UCZYŁAM SIĘ na zaliczenia i egzaminy. Czas zbliżającej się sesji na uczelni jest dla mnie  zazwyczaj gorący (dlaczego nie mogę się uczyć systematycznie, tylko przeważnie wszystko zostawiam na sam koniec?). I mimo że jej temperatura była zdecydowanie niższa, niż we wcześniejszych zaliczeniach semestralnych, to i tak dało się odczuć powiew gorąca.                                                                                      
ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA:
Szycie. W tym miesiącu uszyłam – moim zdaniem – świetne worki, plecaki (oceńcie sami!), które przydadzą się na wiosenne spacery. Z tego zafascynowania i dumy, że tak dobrze idzie mi ich szycie – uszyłam, aż trzy! Myślę, że zorganizuję „jakiś” fajny, kreatywny konkurs, który pomoże mi znaleźć nowych właścicieli. Co Wy na to? Ktoś chętny na wzięcie udziału?

worek - plecak

Śnieg. Brakowało mi tego białego puchu w grudniu, który może zmieniłby moją atmosferę świąt i odczucia z nimi związane. Dlatego też, cieszę się, że w styczniu tego śniegu nie zabrakło i mogłam oglądać go na drzewach i słuchać jak skrzypi pod moimi butami. Lubię śnieg!

Płatki śniegu

WOŚP i jestem wdzięczna, że jest taka organizacja, która pomaga i mobilizuje TYLU ludzi do pomagania. Dlatego też, miło mi, że mogłam dołożyć swoją kropelkę do morza dobroci. Może kiedyś i ja, a może i moi bliscy będą potrzebować sprzętu zakupionego dzięki akcji WOŚP, kto wie?

CIESZĘ SIĘ, że u naszego Malcika wszystko dobrze. W styczniu dowiedzieliśmy się czy to Pan czy Pani kryję się w moim brzuszku – może teraz bardziej pasuję określenie brzuuuchu! I choć płeć nie była dla mnie ważna, to jednak cieszę się, że na 99% już WIEM i w sklepie z ubrankami mogę wybierać działy dla nas!

ubranka dla malucha

OCZEKUJĘ NA remont małego pokoiku dla Malcika. Chyba jeszcze nigdy tak nie planowałam i nie oczekiwałam remontu jak teraz – zdecydowanie syndrom wicia gniazdka dopadł i mnie! Nie mogę się już doczekać, kiedy pokoik nabierze gotowości na przyjęcie nowego członka rodziny, a ja będę mogła spędzać w nim więcej, niż dotychczas. Bardzo się cieszę, że w końcu wyrzucę tę ohydną roletę, która tak bardzo mi się nie podoba, a nie miałam okazji się jej pozbyć – aaa w końcu przyszedł na nią czas! –  ściany zmienią kolor z ciemnego fioletu na jasny szary, a na miejscu drewnianej komody stanie łóżeczko.

ZDROWIE

CZUJĘ SIĘ w kratkę. U mnie z samopoczuciem, jak z pogodą – czasami słońce, czasami deszcz. Chwilami mam ochotę tylko się przytulać lub leżeć z książką i odpoczywać, a momentami włącza mi się syndrom wicia gniazdka i mam ochotę sprzątać, układać, przestawiać i wymyślać nowe zadania dla mojego R. I może nie powinnam w tym czasie obserwować swojego samopoczucia bo – wiadomo (oczywiście z przymrużeniem oka)   hormony w moim organizmie buzują jak szalone i robią z nim co chcą – jednak staram się im utrzeć nosa! 

pyszne jagodzianki

JEM jagodzianki z dżemem wiśniowym :) Jeju… jakie one są przepyszne! I jak autorka bloga Kwestia Smaku – Asia – zapewnia „że nie zawiedziecie się na tym przepisie” – to jest zdecydowanie prawda! „Nierozerwalnie kojarzą się z latem i latem najlepiej smakują” To u mnie jednak te jagodzianki nie zasługują TYLKO na lato. One goszczą u mnie całym rokiem! 

BLOG
OBSERWUJĘ I POLECAM

1. dekorujchwile.pl  to miejsce – jak zapewnia autorka bloga Edyta – w którym króluje kreatywność. I ja się z nią w zupełności zgadzam! Moje serce skradł własnoręcznie wykonany album, który chciałabym mieć na swojej półce! I już wiem, gdzie „wylądują” zdjęcia z kolejnych rowerowych wypraw, a Ciebie natomiast zachęcam do obejrzenia bloga Edyty!

2. rychtyg.pl Ania na swoim blogu „z ogromną przyjemnością” stworzyła listę jakościowych pozycji książkowych, z której to ja z ogromną przyjemnością skorzystam! Zobacz, może znajdziesz coś dla siebie z listy Ani.

3. worqshop.pl „jest to kreatywny blog lifestylowy”, który prowadzi Kasia. Autorka bloga dodała ciekawy i inspirujący wpis dotyczący dobrych nawyków. Jednym z tych nawyków jest jeden dzień w tygodniu offline – i ja ten jeden dzień od Kasi kradnę. Sprawdź, może ty w nowych nawykach Kasi znajdziesz coś dla siebie!


Copyright © 2016 ja, i rowerowe ja , Blogger