poniedziałek, 1 października 2018

OGARNIAM KILOGRAMY #3

OGARNIAM KILOGRAMY #3

Miesiąc już za mną!

Śmiało mogę powiedzieć, że były to dwa tygodnie zupełnie inne niż poprzednie, w których to waga i centymetry uciekały jak szalone. I pomimo tego, że efekty jakie takie są, to jestem świadoma, że nie wykorzystałam tych dni na maksa swoich możliwości. Zdecydowanie mogłam z nich wycisnąć o wiele, wiele więcej!

Jeśli masz ochotę poczytać, jak ogarniałam swoje kilogramy na początku mojej przygody z nimi, to zapraszam do wpisu z moich pierwszych dni OGARNIAM KILOGRAMY #2 

Natomiast więcej informacji na ten temat możesz poczytać w wpisie wprowadzającym, który przedstawia nowy cykl postów na moim blogu OGARNIAM KILOGRAMY #1. Przede wszystkim dowiesz się z niego z jaką wagą i obwodami startowałam. Zapraszam! 

A teraz czas przejść do setna dzisiejszego postu. To był zdecydowanie szalony czas - i nie szukam tutaj wymówki. W pierwszym tygodniu uczyłam się do obrony pracy magisterskiej, natomiast w drugim sprzątałam mieszkanie (bo stanowczo nie pamięta ono czasów generalnego sprzątania), a także spędziłam trochę czasu na załatwianiu wszystkich innych sprawy związanych z organizacją rodzinnej imprezy - kto by pomyślał, że podczas organizacji malej imprezy można zdobyć kilka cennych wskazówek, które na pewno przydadzą mi się w przyszłości. 

Ale dzisiaj nie o tym! Jeśli chcesz wiedzieć trochę więcej co się u mnie działo, to wskakuj do wpisu z podsumowania WRZEŚNIA. Dowiesz się z niego, jak przeważnie spędzałam wrześniowe dni, z czego się cieszyłam oraz co takiego osiągnęłam.


ĆWICZENIA ODCHUDZAJĄCE


W ciągu tych dwóch tygodni również ćwiczyłam z Moniką Kołakowską - jak ja się cieszę, że o niej usłyszałam! Jej treningi stanowczo nie są monotonne i nudne. Sama zobacz! Wystarczy wpisać jej nazwisko w wyszukiwarce na youtube i możesz zabierać się do ćwiczeń! Na jej kanale jest mnóstwo filmików, dlatego też każdego dnia możesz wybrać i zrobić inny zestaw ćwiczeń. Dodatkowo dużym udogodnieniem jest to, że na kanale Moniki można znaleźć treningi krótkie, jak i długie, wyczerpujące - ale spokojnie, krótkie treningi również dają popalić mięśniom i przede wszystkim niechcianemu tłuszczykowi - które śmiało można dopasować do rytmu swojego dnia.  

Dzień 1
MODEL LOOK - trening odchudzający wzmacniający mięśnie

Dzień 2
MOCNY TRENING ODCHUDZAJĄCY NA CAŁE CIAŁO - 600 kcal

Dzień 3
odpoczynek

Dzień 4
odpoczynek

Dzień 5
METAMORFOZA - interwałowy trening spalający 30 minut 

Dzień 6
Interwałowy trening odchudzający - 30 minut -GWARANCJA EFEKTÓW - 10 KG

Dzień 7
OGIEŃ - szybki i intensywny trening odchudzający - 600 kcal

Dzień 8
odpoczynek

Dzień 9
TABATA EKSPLOZJA - interwałowy trening odchudzający

Dzień 10
ĆWICZENIA NA BRZUCH I BOCZKI - pełny trening

Dzień 11
MOCNY TRENING ODCHUDZAJĄCY NA CAŁE CIAŁO - 600 kcal

Dzień 12
odpoczynek

Dzień 13
odpoczynek

Dzień 14
odpoczynek


DIETA


hulaj dusza, piekła nie ma

Powyższe powiedzenie idealnie prezentuje moje dwa tygodnie diety. I mimo, że z treningami nie szło mi aż tak źle, to zdecydowanie moja dieta uciekła, gdzie pieprz rośnie i za nic nie chciała wrócić. Dlatego na moim stole było wszystko! Od słodyczy począwszy do smażonego mięsa, sosów, ziemniaków i innych przysmaków. Oczywiście na moim talerzu królowały duże porcje, nie było jakichkolwiek uregulowanych godzin posiłków, a o zdrowych zasadach i nawykach nie było nawet mowy. 

Zgadza się, straciłam dwa tygodnie, które mogły przynieść dobre wyniki, ale nie będę z tego powodu się biczować, karać czy płakać. Mogę zacząć od nowa i krok po kroku niwelować moje grzeszki. No bo przecież mam przed sobą kolejne 14 dni! Nie zapominaj, Ty też je masz!


Co mi dały te dwa tygodnie:
  • uświadomiły mi, że jestem jeszcze słaba na punkcie słodyczy,
  • bez planu posiłków - po prostu się gubię - wybieram niezdrowe i szybkie przekąski,  
  • wiem, że muszę pracować nad zorganizowaniem się,

Moje cele na przyszłe 14 dni:
  • kontrolowanie wypitej ilości wody - przynajmniej od 1,5 do 2,5 litra dziennie,
  • regularne posiłki - 5 posiłków w ciągu dnia (3 duże i 2 małe),
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.



MOJE CENTYMETRY!:
01.10.2018
  waga: 71,5 kg,                                 (-2,5 kg)
obwód brzucha: 101 cm,                   (- 7 cm)
obwód tali: 81 cm,                            (- 6 cm)
obwód ręki: 30 cm,                           (- 1 cm)
 obwód nogi: 55 cm.                           (- 4 cm)*
* różnica wyników od 01.09.2018


Przed nami kolejne 14 dni! Trzymajmy za siebie kciuki, bo wiem, że momentami jest ciężko! 
Do zobaczenia! 

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem ani dietetykiem. W związku z tym wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu. Nie należy się nimi sugerować.

poniedziałek, 17 września 2018

OGARNIAM KILOGRAMY #2

 OGARNIAM KILOGRAMY #2

Osiągnęłam sukces i schudłam! (wyniki na dole wpisu). Dodatkowo zrealizowałam wszystkie cele, które sobie założyłam na te 14 dni. 

Więcej informacji możesz przeczytać we wpisie wprowadzającym, który przedstawia nowy cykl wpisów OGARNIAM KILOGRAMY. Dowiesz się z niego z jaką wagą i wymiarami startowałam, a także jakie priorytetowe cele sobie założyłam. Zapraszam!  

Mogę powiedzieć, że to były dobrze wykorzystane dni. Z regularnymi treningami, z posiłkami bazującymi przede wszystkim na warzywach i owocach, z wyeliminowaniem pszennego makaronu, ryżu oraz mąki, z większą liczbą owocowych koktajli - pycha! - z większą energią i oczywiście ze straconymi centymetrami!

ĆWICZENIA ODCHUDZAJĄCE


Treningi wykonywałam trenerki Moniki Kołakowskiej, które możesz znaleźć na youtube. Myślę, że dzięki jej sposobie prowadzenia treningu nie zrezygnowałam z zamierzonego celu. Ćwiczenia są proste, ale za to bardzo intensywne. Z nikim innym nie umęczyłam się tak mocno i w tak krótkim czasie jak z Monią. Sprawdź! Na jej kanale znajdziesz mnóstwo filmików z ćwiczeniami. Jestem pewna, że coś dla siebie wybierzesz! 

Dzień 1
CARDIO - spacer
ABS na brzuch

Dzień 2
CARDIO - rower 20km
Pogromca tłuszczu

Dzień 3
odpoczynek

Dzień 4
BEZLITOSNA TABATA - interwałowy trening odchudzający - 10kg

Dzień 5
HIIT ODCHUDZAJĄCY - trening interwałowy modelujący łydki

Dzień 6
Interwał METAMORFOZA

Dzień 7
odpoczynek

Dzień 8
Odchudzający INTERWAŁOWY TRENING z rozgrzewką i rozciąganiem

Dzień 9
- 600 kcal w 30 minut - HIIT STRONGER trening interwałowy odchudzający

Dzień 10
TRENING CARDIO - Proste ćwiczenia odchudzające

Dzień 11
odpoczynek

Dzień 12
Interwał METAMORFOZA

Dzień 13
ODCHUDZAJĄCY TRENING INTERWAŁOWY | spal 600 kcal (+rozgrzewka i rozciąganie)

Dzień 14
INTERWAŁOWY TRENING ODCHUDZAJĄCY - 30 MINUT - gwarancja efektów - 10 kg

Dzień 15*
odpoczynek

Dzień 16*
BEZLITOSNA TABATA - interwałowy trening odchudzający - 10kg
* różnica wynika w związku z doliczeniem dwóch dni z początku miesiąca.

Treningi są intensywne i czasami muszę się "bić sama ze sobą", aby wytrwać do końca. Myślę jednak, że warto się zmusić i pomęczyć. Przecież tak naprawdę nie potrzeba tak wiele, aby czuć się dobrze w swoim ciele. Kurczę, za mną już 14 dni i w dodatku z konkretnymi wynikami. Działaj!


DIETA


Przez cały ten okres starałam się zdrowo jeść, tzn. nie jadłam przetworzonej żywności, białego pieczywa, ograniczyłam spożycie masła oraz cukru, nie piłam słodkich, gazowanych napoi. Za to zwiększyłam ilość spożywanych owoców i warzyw. W moim jadłospisie na stałe zagościły koktajle, które są zdecydowanie lepsze niż sklepowe jogurty! Pokochałam słodkie śniadania: jaglanki i omlety z owocami.   

Korzystałam  przede wszystkim z przepisów udostępnianych przez Ewę Chodakowską na swoim profilu na facebooku. 


Czasami jednak nie jest tak kolorowo i pięknie, jak się wydaje. W ciągu tych 14 dni jadłam lody, piernik kętrzyński i knedle (jadłam je pierwszy raz w życiu i zapewne nie ostatni!). No dobra jeszcze wypiłam do tego pół słodkiego, małoprocentowego piwa.

Co mi dały te dwa tygodnie:


  • przede wszystkim czuję i widzę zmiany w swoim wyglądzie (jeśli się odważę, to zdjęcia będzie można zobaczyć w następnym wpisie),
  • realizuje założony plan treningowy,  
  • poznałam wiele ciekawych i smacznych przepisów,
  • polubiłam jaglanki na śniadanie,
  • każdego dnia wypijam koktajl z owoców, który smakuje obłędnie,
  • zwracam większą uwagę na skład kupowanych produktów.

Moje cele na przyszłe 14 dni:
  • kontrolowanie wypitej ilości wody - przynajmniej od 1,5 do 2,5 litra dziennie,
  • regularne posiłki - 5 posiłków w ciągu dnia (3 duże i 2 małe),
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.


MOJE CENTYMETRY!:
16.08.2018
  waga: 71,9 kg,                                 (-2,1 kg)
obwód brzucha: 103 cm,                   (- 5 cm)
obwód tali: 82 cm,                            (- 5 cm)
obwód ręki: 29 cm,                           (- 2 cm)
obwód nogi: 56 cm.                          (- 3 cm)

Przed nami kolejne 14 dni! Wykorzystaj je na maksa i chwal się nimi! 
Do zobaczenia! 

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem ani dietetykiem. W związku z tym wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu. Nie należy się nimi sugerować.

poniedziałek, 3 września 2018

OGARNIAM KILOGRAMY #1

OGARNIAM KILOGRAMY #1

Piękne, wysportowane i zadbane ciało to nie efekt różnych, cudownych i szybko działających preparatów - to już wiem! -  lecz ciężkiej i systematycznej pracy. Wiem jeszcze jedno, że wymarzonej wagi i ekstra figury nie zrobi się w jeden dzień. Ba! A nawet w tydzień! Tutaj potrzeba czasu i samodyscypliny.

Nad zmianą ku lepszemu - oczywiście zadowalającego mnie wyglądu, lekkości i tej energii - myślałam od dłuższego czasu, więc nie jest to decyzja, która wpadła do głowy wczoraj, a dzisiaj w związku z tym obracam wszystko do góry nogami i zmieniam. Zdecydowanie za często zaczynałam przygodę w taki sposób. Z dnia na dzień rzucałam stare nawyki i rozpoczynałam nowe, które miały dać mi wymarzoną sylwetkę. Zaczynałam intensywne treningi, radykalnie zmieniałam dietę, nawyki, które po kilku dniach okazywały się męczarnią dla mnie i szybko mnie to zniechęcało do podjętych działań. Myślę, że to dlatego, tak szybko rezygnowałam ze zmian, które wprowadzała. To smutne co teraz powiem, ale w takim błędnym kole trwałam kilka lat - serio! Ale już dość tego! Nie chcę zaczynać 4598743 raz bez efektów i ze słomianym zapałem. Tym razem zrobię to na spokojnie i z racjonalnym podejściem!

Czemu to robię? Przede wszystkim chcę akceptować siebie w swoim ciele i być z niego dumna. Mieć więcej energii, pozytywnych myśli, zapału i chęci do robienia czegoś spontanicznie, bez przeszkód. Cieszyć się zdrowiem jak najdłużej. Tak po prostu, chcę być szczęśliwa!

W związku z tym wymarzyłam sobie cykl wpisów motywacyjnych, które na blogu będą pojawiać się co dwa tygodnie. Zapewne znajdą się w nich osiągnięte wyniki, sukcesy, ale i zapewne nie zabraknie miejsce na porażki oraz popełnione błędy. Znajdziesz tu opisy, jak wygląda wprowadzenie krok po kroku nowych, zdrowych nawyków. Co się u mnie sprawdza, a co nie.

Myślę, że we wspomnianych wpisach znajdzie się również raport z wykonywanych treningów i ich częstotliwości oraz rodzaju. Sposób odżywiania się, osiągnięte wyniki oraz wszystko to inne, co wiąże się z pięknym i zadbanym ciałem.   

Zgadza się, mogłabym to wszystko zrobić w zaciszu swojego domu i nie afiszować się z tym tak, ale jednak liczę na ciebie, że mi pomożesz i wesprzesz mnie w dążeniu do osiągnięcia mojego celu, że w chwili słabości będę podasz mi rękę! 

metamorfoza
Wpisy na blogu będą pojawiać się co dwa tygodnie - jak wspomniałam wyżej - ponieważ mówi się, że motywacja spada i można ulec zniechęceniu się do przybranego stylu życia po 14 dniach - a tego nie chcę! Dlatego też wolę z lepszą energią i z chęcią zaczynać mój "nowy styl życia" co 14 dni, od nowa, z lepszym nastawieniem i świadomością.W tych krótkich okresach będę mogła ocenić swoje działania i je skorygować o niepotrzebnie powstające błędy, a w przypadku osiągnięcia dobrych rezultatów, jeszcze lepiej się motywować. 

Wierzę, że dzięki tym wpisom:
  • uda mi się nie tak łatwo poddawać i pokonać czyhające pokusy w postaci ciasteczek, batoników i lodów,
  • zmienię aktualny sposób odżywiania na zdrowszą i zróżnicowaną dietę,
  • będę mogła szybko zauważyć niepoprawności i szybko wprowadzić odpowiednie zmiany,
  • motywować się do ćwiczeń - bo raczej każdy wie, że nie przychodzą one łatwo.
  • być może znajdę bratnie duże, które będą mnie wspierały, a ja ich.

Chcę zrobić to w sposób przemyślany i rozsądny. Bez nadmiernego spinania się, że muszę już tu i teraz. Wiem już, że nic nie zrobi się od razu i do wszystkiego potrzeba czasu. W związku z tym ja sobie ten czas daję i ty też sobie go daj!

ćwiczenia odchudzające
Moje cele na przyszłe 14 dni są następujące:
  • małymi kroczkami wprowadzić nowe, zdrowe nawyki żywieniowe,
  • treningi  w proporcji 3 do 1. (trzy dni ćwiczeń, jeden dzień odpoczynku)
  • peeling kawowy 2 razy w tygodniu.
MOJE CENTYMETRY!:
31.08.2018
waga: 74 kg,
obwód brzucha: 108 cm, 
obwód tali: 87 cm,
obwód ręki: 31 cm.

A tymczasem do dzieła! Przyłącz się i trzymaj kciuki. Widzimy się za dwa tygodnie z pełna garścią sukcesów?

Ps. Należy pamiętać, że nie jestem lekarzem, trenerem oraz dietetykiem więc wszystkie powyższe treści bazują na moim doświadczeniu i nie należy się nimi sugerować.


niedziela, 8 kwietnia 2018

Nadal ich nie znasz? Poznaj! – SHARE WEEK 2018

Nadal ich nie znasz? Poznaj! – SHARE WEEK 2018

I ja dokładam swoje trzy grosze do autorskiej akcji Andrzeja Tucholskiego – SHARE WEEK! To program, który ma na celu polecanie blogerów przez innych blogerów, promując treści i osobowości tych, którzy wnoszą do naszego życia i światopoglądu wiele dobrego. Charakter całej akcji opisany jest na blogu Andrzeja. Wskakuj i przyłącz się!

Mam wrażenie, że każdego dnia do blogosfery dołącza wiele wartościowych blogów, prowadzonych przez pozytywnie nastawionych do życia ludzi, którzy chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami a także wydarzeniami z życia osobistego. Dzięki temu możemy znaleźć inspirację na samych siebie. Zdarza się tak, że te osoby są naszymi guru czy bohaterami, którzy dają nam znać, że życie nie musi być nudne, a czasami, że nie tylko my mierzmy się z przeciwieństwami losu! Pokazują w „swoich” małych miejscach wrażliwość, emocje, doświadczenie.

Blogi, które polecam w SHARE WEEK 2018 są dla mnie szczególne, ponieważ wniosły do mojego życia i sposobu postrzegania świata wiele zmian. Utożsamiam się z każdym z nich, znajdując w nich wiedzę, kreatywność a także inspirujący sposób życia.

 Dla mnie są to trzy, wyjątkowe blogi, które idealnie wkomponowują się w moje obecne życie, dlatego to one znajdą się w „moim” tegorocznym SHARE WEEK 2018!

Mamaginekolog.pl jest to blog prowadzony przez Nicole Sochacki – Wójcicka – „mamę, żonę i ginekolog, która przemyca wiedzę medyczną dla kobiet”. Mamaginekolog.pl to blog, którego brakowało od bardzo dawna w blogosferze, ale nie tylko tam! Zdecydowanie w środowisku brakuje takich osób jak Nicole! Nicole „uświadamia polskie kobiety na temat ich zdrowia w ciąży”, przekazuje wiedzę, której brakuje nie tylko wśród młodych mam, spodziewających się dziecka, ale także wśród kobiet dojrzałych.

Nicole swoją działalnością postawiła na mojej drodze drogowskazy świadomości, które są dla mnie niezbędne w pokonywaniu mojej drogi o nazwie "dziewięć miesięcy".  

Worqshop.pl – to kreatywny blog lifestylowy prowadzony przez utalentowaną Kasie, która „pokazuje jak żyć kreatywnie i cieszyć się codziennością”.

Dlaczego blog Kasi znalazł się w „moim” SHARE WEEK 2018? Ponieważ jestem z Kasią w podobnej sytuacji życia osobistego. Tak samo jak Kasia czekam na powiększenie mojej małej rodzinki, która – mam nadzieje – już za kilka tygodni będzie cieszyć się przybyciem na świat małego człowieczka. W związku z tym byłam z Kasią podczas przybierania na wadzę, w momentach otrzymywania od innych „dobrych rad” wychowawczych, opiekuńczych, pielęgnacyjnych, w chwilach kompletowania wyprawki a także remontu pokoiku dla dziecka, który u Kasi dawno się skończył, a u mnie jeszcze trwa!

Czerpałam i nadal czerpie inspirację z bloga Kasi!

Pannaannabiega.pl to blog prowadzony przez rozbieganą Anie, która jak przyznaje „wywróciła swoje życie do góry nogami i nadal je zmienia”. Przekonuje, że nigdy nie jest za późno na zmiany w swoim życiu.

Ania poprzez swoje wpisy i zdjęcia pokazuje, że wychowywanie dziecka można sprawnie połączyć z realizacją swoich marzeń i pasji. Nie ukrywa, że czasami bywa ciężko - ale się da. Dlatego też Ania jest dla mnie wzorem i inspiracją. Pokazuje, że mimo trudu związanego z założeniem rodziny nadal można się realizować i czerpać z życia jak najwięcej! Uwielbiam jej uśmiech i sposób postrzegania świata! 

I trochę szkoda, że mogę wytypować tylko trzy blogi – bo przyznacie sami – w sieci można znaleźć naprawdę wiele wartościowych, estetycznych blogów, które każdego dnia dokładają swoją kropelkę wiedzy i doświadczenia do morza inspiracji!

A ty masz swoje ulubione blogi, które śledzisz i są dla ciebie inspiracją? Podziel się ze mną! Chętnie je poznam.


środa, 14 marca 2018

Zapiekanki z mozzarellą i pomidorem

Zapiekanki z mozzarellą i pomidorem


Dziś na bloga wjeżdża przepis na smaczne i błyskawiczne zapiekanki z mozzarellą i pomidorem. Idealnie sprawdzają się w dzisiejszym tempie życia, w którym pędzimy i nie mamy czasu na przesiadywanie w kuchni. Jeśli akurat nie masz za wiele czasu na przygotowanie śniadania lub kolacji – bo musiałaś posiedzieć dłużej w pracy, dzieci chcą się bawić lub koleżanka niespodziewanie zapowiedziała swoje przyjście, a Ty nie masz pomysłu co przygotować –  to podsyłam Ci pomysł na COŚ naprawdę pysznego, a przy okazji zdrowego i taniego!

U mnie zapiekanki bardzo dobrze sprawdzają się podczas spotkań ze znajomymi lub rodziną, a obecnie nawet królują w mojej diecie cukrzycowej. Dlatego też aktualnie w mojej kuchni można spotkać zapach piekących się zapiekanek. Nie podnoszą u mnie glukozy do takiego stopnia, że mój glukometr musi świecić jak dojrzały pomidor, a ja dzięki temu mogę się nimi zajadać nie martwiąc się o mój poziom cukru we krwi. Na ich przygotowanie nie spędzam dużo czasu więc mogę w tym czasie zrobić wiele innych rzeczy.

Jeśli spodziewasz się gości, imprezki czy po prostu nie masz ochoty i czasu na przyrządzanie czegoś do jedzenia co zajmie Ci dużo czasu, a Twoim priorytetem jest coś szybko i zdrowo przekąsić –  to nie wahaj się tylko rób zapiekanki! Na ich przygotowanie nie stracisz dużo czasu. Te kilka produktów sprawi, że Twoi znajomi, ale przede wszystkim Twoje kupki smakowe, nie będą narzekać!     

Poniżej znajdziesz przepis na zapiekanki z mozzarellą i pomidorem.


Zapiekanki z mozzarellą i pomidorem

Składniki:
  • Pieczywo
  • Ser mozzarella
  • Bazylia (świeża lub suszona)
  • Masło lub oliwa z oliwek ze szczyptą czosnku granulowanego
  • Pomidor

Sposób wykonania:
Pieczywo pokroić na kromki. Kromki pieczywa posmarować masłem lub skropić oliwą z oliwek, posypać szczypta czosnku granulowanego. Na przygotowaną bazę z pieczywa i masła nakładamy: plasterki pomidora, plasterki sera mozzarella oraz posypujemy suszona bazylią (jeśli używasz świeżej bazylii to nakładamy ją na kanapki po wyjęciu z piekarnika).

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni C i zapiekamy do momentu zapieczenia się sera (około 10 minut).


Prawda, że przygotowanie tych kanapek nie sprawi, że spędzimy dużo czasu w kuchni, a po kilku minutach będziemy cieszyć się ich smakiem!

A może Ty posiadasz przepis na pyszną i błyskawiczną przekąskę, która nada się na spotkania ze znajomymi? Może jak ja znalazłaś się w gronie „słodkich mam” i posiadasz już swoje sprawdzone przepisy?  Chętnie się dowiem i wypróbuję! Bo jak zapewne już wiesz, szykuje mi się czas WIELKICH zmian, dlatego z chęcią przyjmę przepisy na szybkie w przygotowaniu dania!

Przepis na zapiekanki został zaczerpnięty z fanpage Ewy Chodakowskiej.

środa, 28 lutego 2018

Tymczasem luty!

Tymczasem luty!

Nawet się dobrze nie obejrzałam, a jestem już jedną nogą w marcu. Gdzie mi ten luty cichutko przemknął? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że z początkiem miesiąca dopadło mnie choróbsko i nie miałam ochoty a tym bardziej siły na realizację planu, który sobie założyłam na ten czas. Niestety jak z początkiem miesiąca wpadłam w nurt spokoju, odpoczynku i wyluzowania tak popłynęłam do końca lutego.

Jak wiecie luty to czas miłości, ale dla mnie, to nie tylko czas serduszek. To dla mnie również miesiąc moich urodzin. W związku z tym, że w tym roku skończyłam 25 lat, powstał wpis osobistytego o mnie nie wiesz. Jeśli chcesz mnie bliżej poznać i sprawić, abym ja również cię poznała, to wpadaj do bloga!  

Luty minął mi bardzo przyjemnie, dużo czasu spędziłam na odpoczynku, z rodziną, z którą nie spotykam się tak często jakbym tego chciała, planowaniu harmonogramu dnia w związku z moją nową ciążową przygodą (w dalszej części tekstu dowiesz się z jaką przypadłością musiałam się zmierzyć), remoncie, który przede wszystkim dozorowałam i oglądałam postępy pracy – ktoś kierownikiem być musi!  

Masz ochotę zobaczyć jak minął mi luty? Zapraszam.

ROZWÓJ OSOBISTY

"Nie ma nic poza tym, co masz W SOBIE dzieciak
Nie ma nic poza tym, nie!"
[KĘKĘ]

SŁUCHAŁAM różności. W lutym moja muzyczna playlista składała się z takich utworów jak: Nie raj – LAO CHE, Nie mamy skrzydeł – MIUOSH, JIMEK, NOSPR, Jammin – ŁĄKI ŁAN (taka rytmiczna odmiana wcześniejszych utworów). W końcówce lutego w moich głośnikach zagościł również KĘKĘ wraz ze swoja nową piosenką Samson – można dać się ponieść melodii i refleksji! Taki właśnie był mój luty – spokojny, melancholijny, z odrobiną szaleństwa. 



CZYTAŁAM – aż brzydko się przyznać – nic. W tym miesiącu bardziej by pasowało określenie „nie czytałam nic, co sobie zaplanowałam” W lutym niestety nie przeczytałam żadnej książki mimo że na półce cichutko stały dwie pozycje – Nieznośna lekkość bytu Kundera oraz Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania Bondy –  Zdecydowanie to nie były książki, które zachęciły mnie do spędzenia z nimi tych kilka śnieżnych dni.

Myślę, że mogło to wynikać z tego, że na te śnieżno – mroźne dni miałam zaplanowane inne pozycje książkowe (lista Ani z bloga www.rygtech.pl), jednak olsztyńskie biblioteki nie mają zbyt wielu egzemplarzy, aby mogło daną książkę wypożyczyć wiele osób. Rezerwacje i kolejki do danej książki się nie kończą. W związku z tym planowałam kupić, ale remont małego pokoiku i jego wyposażenie zjadły nam wszystkie finanse, może w marcu się uda.

OGLĄDAŁAM Marley i ja w reżyserii Davida Frankel. Film przedstawia losy świeżo upieczonego małżeństwa, które staje przed dylematem powiększenia rodziny. Ona chcę mieć już dziecko, a on nadal się waha. W związku z tym kupuje młodej żonie psa, który ma sprawdzić czy nadają się na przyszłych rodziców.

Czy film mi się podobał? Raczej tak, choć nie był to film, który porywa od pierwszych scen, to jednak koniec filmu wzruszył mnie do łez.

UCZYŁAM SIĘ samodyscypliny. Pamiętacie jak pisałam o planowaniu swojego roku?

Jeśli nie, to zapraszam do wpisu jak świadomie zaplanować swój rok. Przedstawiam w nim moje założenia na rok 2018, na które mam zamiar zwrócić szczególną uwagę.

Dlaczego samodyscypliny? Ponieważ w lutym dołączyłam do grona słodkich mam i jak wiadomo samodyscyplina okazała się niezbędna w pilnowaniu poziomu cukru we krwi. Należy pilnować godzin posiłków, aby o określonej godzinie zbadać krew. Przygotowanie posiłków musi być regularne, zgodnie z zaleceniami diabetologa.


ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA spotkanie z rodziną. Lubię czas spędzony z rodziną i w lutym miałam kilka pięknych spotkań. Jeden z weekendów lutego spędziłam w śnieżnej Gołdapi ( jest to malutka miejscowość znajdująca się na północno - wschodnim zakątku Polski). Ach, te małe uliczki przysypane białym puchem! Uwielbiam taki klimat.

Odwiedziła mnie również rodzina, która mimo że przewraca mi mieszkanie do góry nogami i zakłóca rytm mojego dnia – to jednak z utęsknieniem czekam na te spotkania! 
   
CIESZĘ SIĘ, że do naszej małej rodzinki dołączył nowy rower Rafała. I może nie jest to radość związana stricte z zakupem roweru, ale z realizacją marzeń kogoś na kim ci bardzo zależy.



OCZEKUJĘ NA koniec chaosu w mieszkaniu związanego z remontem. Sterty papierów, ubrań, książek i kurzu znalazły się z dnia na dzień w moim salonie. W związku z tym nie tylko bałagan trwa w małym pokoju, który przygotowuję się na przyjęcie Malcika, ale i w całym mieszkaniu. Mimo tych wszystkich skutków ubocznych z tym związanych, bardzo się cieszyłam, że widać już pierwsze efekty tego zamieszania i nie mogę doczekać się efektu końcowego. Odnowiona szafa i pawlacz, które zmieniły kolor na bardziej elegancji i przyjemny – robią wrażenie, a co to będzie jak dojdą wszystkie inne kosmetyczne dodatki. Nie mogę się doczekać, kiedy wejdę do pokoiku z wyprawką, która jak na razie czeka na kartce.  

ZDROWIE

CZUJĘ SIĘ głodna i zmęczona. W związku z wprowadzoną dietą cukrzycową jestem po prostu głodna. Czasami się śmieje, że teraz to Malcik je, a matka swoje już zjadła.

Zmęczona, bo moje noce wyglądają już, jak obowiązkowe wstawania do płaczącego dziecka, które domaga się jedzenia lub przebrania przemoczonego pampersa. Tylko u mnie oprócz jedzenia i nadprogramowych wizyt w toalecie dochodzi jeszcze mierzenie cukru.

JEM mało i zdrowo. Dlatego też moje „jedzenie za dwoje” uległo zmianie na „jedzenie dla dwojga”. I choć trudno zrezygnować z naleśników, pierogów z jagodami, serniczków i lodów to ta mała istota zdziałała cuda. Rafał się śmieje, że jest lepsza od Chodakowskiej. Ewka do nie jedzenia słodyczy nie mogła mnie zmotywować przez 5 lat, a Malcik zrobił to w jeden dzień – myślicie, że to już syndrom nadopiekuńczości?

W lutym na moim stole goszczą się zapiekanki z mozzarellą i bazylią – niedługo pojawią się na blogu – makaron z cukinią i pomidorami oraz przepyszna, domowa granola. No i oczywiście orzechy nerkowca – i pytam się, dlaczego one są takie drogie?

BLOG

OBSERWUJĘ I POLECAM

1.  W lutym na blogu Ewy – lawyerka.pl – można było odnaleźć ciekawy wpis dotyczący udostępnieńfilmów z Youtube na blogu. Czy takie udostępnianie jest zgodne z prawem? Sprawdź!

2. Pisałam już, że uwielbiam wpisy dotyczące książek? I taki oto wpis znalazłam na blogu Agaty – agaffio.blogspot.com. Autorka bloga stworzyła swoje zestawienieksiążek, które przeczytała w 2017 roku. Ja w tym zbiorze znalazłam książkę, którą chciałabym przeczytać, może i ty znajdziesz?

3. Luty kojarzony jest często z miesiącem miłości, a to zapewne za sprawą walentynek, które przypadają na ten czas. Dlatego też w blogosferze można było odnaleźć wiele wpisów o miłości, jednak ten był dlamnie wyjątkowy! Na blogu owsiankaikawa można przeczytać bardzo osobisty i wzruszający wpis przedstawiający jeden z najpiękniejszych momentów życia!
Copyright © 2016 ja, i rowerowe ja , Blogger