sobota, 30 grudnia 2017

Świąteczny grudzień!

Świąteczny grudzień!

Ach, jak ten magiczny miesiąc szybko mija. Bezwzględnie powinien trwać dłużej! Grudzień stanowczo minął mi za szybko. Nie zdążyłam nacieszyć się tymi świątecznymi chwilami, zapachem pieczonych pierników, migocącymi światełkami świec, zwolnionym tempem życia. Czuję niedosyt świątecznej atmosfery, zdecydowanie zabrakło mi w tym roku: choinki w mieszkaniu, białego puchu, świątecznych spotkań, pieczenia ciast, poszukiwań upominków dla najbliższych i wiele innych rzeczy. Jeśli chcesz zobaczyć jak minął mi grudzień, to zapraszam Cię do lektury.

Oglądam filmy, ale tylko przypadkowo. W związku z tym, że nie posiadamy w mieszkaniu telewizora, filmy oglądam na płytach lub w kinie. Niestety na grudniowe wieczory nie miałam zaplanowanego do obejrzenia żadnego filmu. Jednak rzeczywistość pokazała inaczej (wyjazdy do rodziny, która ma telewizor) i mogłam obejrzeć kilka filmów. Król życia Zielińskiego to film, na którym byłam w kinie, ale miło było do niego wrócić. Król życia to komedia, która pokazuje, że warto zatrzymać się nad swoim życiem, zwolnić choć na chwilę tempo i zacząć doceniać to co mamy i dbać o to, jak najlepiej. Odrzucić gonitwę za pieniędzmi, bogactwem i żyć, po prostu żyć.

Kolejnym filmem obejrzanym w grudniu było Życie Pi Anga Lee. Niestety ten film okazał się dla mnie za trudny do zrozumienia. Jego przesłanie było dla mnie nie do rozszyfrowania, zresztą jak książka, którą zakończyłam w połowie i nie miałam ochoty do niej wracać. Ani film, ani książka nie zrobiły na mnie piorunującego wrażenia, a tym samym nie wzbudziły żadnych emocji. Dlatego, czy jest sens się męczyć i tracić czas na coś, co i tak do twojego życia nic nie wniesie? 


Słucham muzyki, przeważnie Korteza, który pozytywnie zaskoczył mnie wydając kolejną, świetną płytę. Dom to wzruszająca, zachęcająca do refleksji płyta, która idealnie wkomponowała się w grudniowe, nostalgiczne dni. Teksty, jak i melodia powodują, że chcę ich słuchać nieprzerwanie. Bardzo chcę ją mieć! Posłuchaj!

W grudniowe dni, nie mogło zabraknąć oczywiście kolęd, radosnych świątecznych piosenek, które same porywają do śpiewu, nadając świętom radosną atmosferę. Miło mi, że kolędy są ponadczasowe i prawdopodobnie nigdy nie stracą swojego uroku.  

Czytam wzruszające książki. Pierwszą z nich jest Życie bez lata – Lynne Gryffin. To chwytająca za serce, smutna i wzruszająca opowieść. Opowiada o bólu i cierpieniu kobiet, które musiały zmierzyć się ze stratą dziecka. Książka napisana w prosty sposób, którą czyta się z zainteresowaniem już od pierwszych jej stron, dzięki temu nie gubi najważniejszego przesłania książki. Przedstawia autentyczną historię, walkę z depresją, a także trudną sztukę wybaczania, która jest tak niełatwa. Polecam!     

Ciekawym, grudniowym odkryciem jest audycja radiowa Powieść w trójce, dzięki której mogłam posłuchać książkę Jakuba Małeckiego Rdza. To wciągająca historia wielopokoleniowa, bogata w emocje. Życiowa, klimatyczna powieść mówiąca o przyjaźni, miłości i rodzinie, którą słuchało mi się bardzo przyjemnie. Polecam!


Czekam na moje nowe 365 dni. Rok 2018 zapowiada się u mnie wyjątkowo zagadkowo. Nie wiem jak pogodzę ze sobą wiele spraw, jaki będą miały przebieg, czy nie pogubię się w tym wszystkim. Jednego jestem pewna, że ten rok będzie inny, mniej leniwy i nudny, może bardziej świadomy i przemyślany (dzięki zaplanowaniu kilku celi i dążeniu do ich realizacji).  

Uczę się naprzemiennie. Rachunkowości finansowej, ubezpieczeń, zarządzania operacyjnego. Między tymi przedmiotami, próbuję uczyć się technik fotografii, instalowania dodatkowych wtyczek na bloga.

Czuję się zmiennie. Są dni kiedy wstaje rano i czuję, że przez noc zdobyłam tyle energii, dzięki której mogę z zapałem zająć się wszystkimi zaplanowanymi rzeczami, ale niestety są i takie, kiedy cały plan można śmiało wyrzuci do kosza, ponieważ najchętniej przeleżałabym w ciepłym łóżku i nie ruszała się z niego do następnego ranka. Bardzo się cieszę, że tych „zmęczonych” dni jest coraz mniej.    


Cieszę się, że są mandarynki. Nigdy po swoich kubkach smakowych nie spodziewałabym się, że będę cieszyła się jak dziecko z możliwość zajadania się tymi małymi, pomarańczowymi kuleczkami, które smakują obłędnie. Stanowczo straciłam dla nich głowę.

Jestem wdzięczna za spotkanie z koleżankami, za spacer po starówce podczas świątecznego jarmarku, za pieczenie aromatycznych pierników (Sprawdź pyszny przepis na świąteczne pierniczki), za robienie pysznych pasztecików na rodzinną kolacje wigilijną, za tę delikatną atmosferę świąt.


Chciałabym, aby ludzie byli dla siebie bardziej życzliwi, mniej zazdrośni, może bardziej od siebie wymagający. Myślę, że uprzejmości w naszym społeczeństwie nigdy nie jest za dużo. Na ten temat miał powstać osobny tekst, ale pomyślałam, że nie chcę przed świętami negatywnie się nakręcać na czyny innych, bo sama nie jestem idealna. Zdecydowanie najlepiej będzie, jeśli zacznę pilnować i kontrolować swoje zachowanie i sprawy, a ludziom pozwolę żyć tak, jak chcą. Każdy z nas odpowiada za swoje wybory, przekonania i czyny.  

Pracuję nad blogiem. Chcę, aby było to przyjazne miejsce dla mnie, ale także dla osób obserwujących, aby było to dla Was miejsce relaksu, refleksji, a może pozytywnego impulsu? Próbuję stworzyć taką przyjazną sferę, w związku z tym, podejmuję wiele działań, które pomogą w zrealizowaniu tego, czego chcę. Grudzień to miesiąc, w którym planuję, poprawiam, szukam pomysłów, inspiracji, piszę, zastanawiam się… i wiele innych rzeczy związanych z blogowaniem. 

I choć, zabrakło mi w tym roku grudniowej, świątecznej atmosfery, to i tak, śmiało mogę powiedzieć, że był to dobrze wykorzystany miesiąc, który „czegoś” mnie nauczył.

Aby nadchodzący rok był dla nas szczęśliwy!

niedziela, 17 grudnia 2017

Przedsmak świąt!

Przedsmak świąt!
Świąteczne i aromatyczne pierniki

Grudzień to magiczny i wyjątkowy miesiąc w roku. Jest to czas pachnących pomarańczy, grzanego wina, ciepłych skarpet, białego puszku na dworze, migocących światełek, przemyśleń, nostalgii, podsumowań. To także, czas na pieczenie pysznych pierników i innych smacznych ciasteczek.

Pieczenie świątecznych pierników w grudniowy wieczór jest dla mnie miłym obowiązkiem. Z niecierpliwością czekam na ten świąteczny dzień, kiedy kuchnię otula zapach aromatycznych pierników, w tle leci spokojna, klimatyczna muzyka, a ja w morzu przemyśleń mogę zacząć dekorować upieczone ciasteczka. Jest to jak najbardziej miło spędzony i wykorzystany czas, który wprowadza mnie w świąteczną atmosferę.

Poniżej znajdziesz przepis na świąteczne pierniki.

ciasteczka piernikowe jako prezent świąteczny
                        
Świąteczne pierniki

Składniki:
·         550g mąki pszennej (odrobina do podsypania)
·         150g miodu
·         70g cukru pudru
·         150g masła
·         1 jajko
·         2 łyżeczki sody oczyszczonej
·         20g przyprawy do piernika
·         2 łyżeczki kakao

Sposób wykonania:
Miód i masło zagrzać w garnuszku, a następnie ostudzić. Do miski przesiać mąkę, dodać cukier puder, przyprawę do piernika, kakao, sodę i jajko. Dodać do miski ostudzone masło i miód. Wszystkie składniki dokładnie zagnieść, do momentu, aż ciasto będzie gładkie.

Na posypanej mąką stolnicy, rozwałkować ciasto na placek o grubości max. 1 cm. Foremkami wykrajać pierniki, a następnie układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w odstępach około 1 cm od siebie.

Piec 8-10 min w nagrzanym piekarniku do 180 stopni C.

Ciekawy prezent piernikowo - świąteczny

Pieczenie pierników zagościło u mnie po raz pierwszy trzy lata temu i wpisało się w moją małą, rodziną tradycję. Zdecydowanie skradły one moje serce. Spróbuj! Może ten przepis skradnie i Twoje serduszko, a pieczenie świątecznych pierniczków wpisze się w stałą tradycję.

Może szukasz pomysłu na świąteczny prezent, a nie masz „czegoś takiego” co zaskoczy i ucieszy Twoich bliskich? To mam dla Ciebie idealne rozwiązanie! W tej sytuacji pierniki, ciekawie i estetycznie zapakowane, sprawdzą się wyśmienicie jako świąteczny prezent.

W zeszłym roku takie oto piernikowe prezenty otrzymali moi bliscy i powiem szczerze - był to strzał w dziesiątkę!

A może masz już świąteczno - grudniową tradycję? Napisz, chętnie się dowiem!

Przepis na piernikowe ciasteczka otrzymałam od koleżanki. Został on przeze mnie zmodyfikowany o porcie miodu, cukru pudru oraz przyprawę do piernika.
 Zdjęcia własne.

niedziela, 10 września 2017

Nie bój się pierwszej wyprawy rowerowej

Nie bój się pierwszej wyprawy rowerowej
Czego potrzebujesz w swojej pierwszej wyprawie rowerowej

Chcesz wybrać się na wyprawę rowerową, ale nie masz rękawiczek, spodenek z wkładką, czy rowerowych butów? Nie masz pieniędzy, aby wyposażyć swój rower w sakwy, licznik? To mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Aby podróżować na rowerze lub wybrać się na rowerową wycieczkę, żadne z powyżej wymienionych rzeczy nie są Ci potrzebne.

Oczywiście, że jazda na rowerze w rękawiczkach rowerowych jest bardziej komfortowa, przyjemna niż bez rękawiczek, że jazda w kasku jest bardziej bezpieczna, niż jazda bez kasku. I można wymieniać tu dużo więcej powodów, które będą Cię hamować i odciągać przed wyjazdem, ale uwierz, że nie są to tak ważne powody, dla których warto zrezygnować z niego. Jeśli tylko czujesz, że chcesz spróbować - nie szukaj wymówek, tylko realizuj to. O poszukiwaniu pasji i jej realizacji pisałam w poście Już dziś złap byka za rogi. Przeczytaj, być może zachęci cię do poszukiwań tego, co w tobie najlepsze.
Moja pierwsza wyprawa po Mazurach jest najlepszym przykładem - i na pewno nie tylko moja wyprawa - na to, że nie potrzeba tych wszystkich rzeczy, jak: licznik (licznika również nie miałam na wyprawie w górach, ponieważ zgubiłam już pierwszego dnia), spodenki z wkładką, buty rowerowe czy spodnie przeciwdeszczowe, aby przeżyć ciekawą wyprawę. Zgadzam się, że mając te wszystkie rzeczy, podróżowanie jest bardziej komfortowe i przyjemne. Nie trzeba się martwić, że pogoda może w każdej chwili się pogorszyć, a ty nie masz kurtki, spodni czy ochraniaczy przeciwdeszczowych, że spuchnięte nogi będą domagać się nadprogramowych przerw, a tyłek będzie krzyczał, że nie da rady pokonać już kolejnego kilometra. Mogę śmiało powiedzieć, że bóle nóg i tyłka zostaną wynagrodzone pięknymi widokami i niezapomnianymi przygodami.
wyprawa rowerowa

Na początek wystarczą dwu -, trzy - dniowe wyprawy rowerowe, na których sprawdzisz czy podróże rowerowe w ogóle Cię „kręcą” i zamierzasz iść w tym kierunku, czy być może okaże się, że takie wyprawy nie są dla Ciebie i wolisz w wolnych dniach robić coś innego. Dlatego też, uważam, że nie ma pośpiechu kupować wszystkich rzeczy rowerowych, które tak naprawdę nie są potrzebne na pierwszy wyjazd i jeszcze do tego mogą okazać się zbędne. Pieniądze przeznaczone na sprzęt czy ubrania rowerowe lepiej przeznaczyć na organizację noclegu i jedzenia. Bo należy pamiętać, że wyprawa rowerowa to skuteczny pożeracz energii. 


Pamiętaj, że jedyne co jest Ci potrzebne, to przede wszystkim: sprawny rower, chęci i odwaga. Uwierz, że wszystko inne jest mało znaczące.  

czwartek, 31 sierpnia 2017

Wakacyjny sierpień!

Wakacyjny sierpień!

Cieszę się, że ten miesiąc nie rozczarował mnie tak, jak zrobił to deszczowy lipiec. Bo szczerze mówiąc, czekałam już na te kilka wakacyjnych, ciepłych dni. Myślę, że oczekiwanie na te słoneczne chwile, spowodowało, że wykorzystuję ten czas bardzo owocnie.

Jeśli masz ochotę zobaczyć jak minął mi sierpień i znaleźć trochę inspiracji na kolejne miesiące, to zapraszam cię do lektury.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Już dziś złap byka za rogi

Już dziś złap byka za rogi


Nie odkryję nic nowego jeśli powiem, że człowiek, który posiada pasję, dzięki której realizuję swoje marzenia i sprawi ona, że odpręży się od codziennych spraw - to człowiek szczęśliwy i spełniony. 

Na pewno się ze mną zgodzisz, że to piękne, kiedy w swoim życiu masz coś swojego, unikatowego, taki wyjątkowy pomysł na siebie, który przyczyni się do tego, że będziesz odczuwał frajdę z tego, co robisz, że żyjesz. I sam wiesz, że takie życie z pasjami jest bardziej interesujące, niż te polegającej na „obgryzaniu kanapy”. Warto też pamiętać, że „twórcze życie jest życiem znacznie bogatszym”. Dlatego też, jeśli chociaż przez moment pojawił się w twojej głowie pomysł, że chcesz żyć kreatywnie i wziąć swoje życie w garść, to wprowadź ten pomysł w życie i nie zastanawiaj się zbyt długo, bo stracisz ten zapał, który pojawił się na początku, tę energię, która sprawia, że masz zamiar góry przenosić.

Lubisz malować, czytać książki, pisać wiersze, jeździć na rolkach, projektować, a może grać na instrumencie. Rób to! I nie zniechęcaj się przy pierwszym potknięciu, na początku zawsze jest trudno. Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora, przecież jak wiesz, nie od razu Rzym zbudowano. Podam ci prosty przykład. Na pewno pamiętasz jak uczyliśmy się jeździć na rowerze - bo ja te chwile świetnie pamiętam - ile było płaczu i siniaków, ale mimo to uparcie wsiadaliśmy na rower i próbowaliśmy dalej i dalej, aż w końcu przyszedł moment, w którym mogliśmy cieszyć się jazdą na rowerze już bez wywrotek, bardziej świadomie. I ze wszystkimi czynnościami, których uczymy się po raz pierwszy tak jest. Czy myślisz, że primabalerina taniec ma we krwi? Jasne, że nie. Każdego dnia uparcie pracuje nad udoskonalaniem swojego tańca i zapewne miewa gorsze momenty, ale mimo to tańczy, bo prawdopodobnie kocha to, co robi.

Wiesz już, dlaczego zachęcam cię do poszukiwania „tego” co będzie dla ciebie najważniejsze i będziesz mógł czerpać z tego radość? Ponieważ chcę, abyś poczuł tę wolność, która pomoże Ci przezwyciężyć gorsze dni. Dni, które pochłaniają całą twoją energię i zniechęcają do działania. 
A kiedy przyjdzie wiek starczy, abyś nie zatracił się w samotności.
ciekawa książka
Jeśli uważasz, że poszukiwanie pasji nie jest łatwe – to się z tobą zgadzam. Ja też potrzebowałam czasu, odwagi, spotkania na mojej drodze ludzi, którzy pokazali kierunek w którym iść – ale o tym, jak wyglądało poszukiwanie mojej pasji przeczytasz w kolejnym wpisie na blogu.

Oczywiście, że ktoś będzie miał to szczęście i zainteresowanie w jego życiu pojawi się już na początku jego drogi, kiedy jest jeszcze dzieckiem. Już wtedy wie, że chce swoje życie związać z aktorstwem, krawiectwem czy innym zainteresowaniem, a ktoś inny będzie musiał poświęcić wiele lat na poszukiwanie swojej pasji. I być może zdarzy się tak, że na swojej drodze napotka wiele zajęć, które mogą okazać się pomyłką i stwierdzi, że nie ma już więcej serca na to, aby dalej biegać czy projektować. Ale czy ten czas, który poświęcisz na poszukiwanie, próbowanie nowych rzeczy, można uznać za stracony? Jasne, że nie. To piękny czas zdobywania doświadczeń.

A może posiadasz już pasję, dzięki której możesz odreagować stres po ciężkim dniu w pracy, po kłótni z bliską osobą i wielu innych sytuacjach, które wyprowadzają cię z równowagi - a uwierz, że w ciągu dnia potrafi ich być sporo - to dbaj o to, bo masz już w swoich rękach prawdziwy skarb, który każdego dnia należy pielęgnować. Być może i ty pewnego dnia rozłożysz skrzydła.

Ja już odnalazłam swoją pasję i jest nią jazda na rowerze. Jeśli chcesz zobaczyć w jaki sposób rozwijam swoją rowerową pasję, to zapraszam cię do czytania mojego bloga. Bo rower to mój sposób na odreagowanie stresu, poczucia wolności, a także ulubiony środek lokomocji.

Ja, i rowerowe ja to lifestyl’owy blog o spełnianiu marzeń i realizacji tego co sprawia mi w życiu najwięcej radości. Poruszy on przede wszystkim moje rowerowe przygody, sprawdzone porady, które przydadzą ci się w podróżowaniu rowerem, zmotywują do działania, a także na pewno ujawni trochę osobistych wspomnień, wydarzeń i marzeń.

mój rower

I to wszystko dlatego, że chcę choć na chwilę zatrzymać czas, który tak nieubłaganie pędzi przed siebie, zostawia przy tym tylko mały skrawek wspomnień zapisanych w naszej pamięci, które i tak pękają jak mydlane bańki. Blog ten to również miejsce do zachowania tych wspomnień.

Postaram się, aby ten blog pomógł ci postawić pierwsze kroki w rozwijaniu rowerowej pasji. Dlatego też, ucieszę się także, jeśli rozpalę w tobie chęć wyruszenia w twoją pierwszą, rowerową przygodę - a bardzo bym tego chciała. Być może dzięki temu, uda mi się zachęcić cię do poszukiwania pasji, która zakorzeni się w tobie na długie lata, a może i na całe życie? Będzie mi miło jeśli odnajdziesz w życiu coś, co pozwoli choć na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków.

Gorąco zapraszam.

Copyright © 2016 ja, i rowerowe ja , Blogger