środa, 31 stycznia 2018

Tymczasem styczeń!



Styczeń to czas, w którym zazwyczaj podsumujemy przemijający rok. Oceniamy, analizujemy czy jesteśmy zadowoleni ze sposobu wykorzystania swoich dwunastu miesięcy czy jednak mogliśmy zrobić coś więcej. Ale styczeń, to nie tylko podsumowania z przemijającego czasu, ale również, to czas nowych celów, postanowień, wyzwań.

Pierwszy raz w tym roku – nie przez przypadek zresztą – podeszłam, tak racjonalnie do realizacji swoich, przyszłych marzeń. Jeśli masz ochotę przeczytać, jak świadomie zaplanowałam swój nadchodzący rok, zapraszam do przeczytania.

Nie owijając w bawełnę będzie to szczególny rok: dla mnie, ale także dla NASZEJ TRÓJKI! Chcę być „w pewnym stopniu” – chociaż wiem, że nie wszystko zdołałam przewidzieć – przygotowana na ten WYJĄTKOWY rok. 

Chcesz o tym poczytać? To wskakuj do wpisu Dzień, który zmienił moje życie!

Nowy rok – i świadomość, że moją białą kartkę mogę zapisać swoimi wyzwaniami – wpłynął na mnie bardzo pozytywnie. Poczułam przypływ energii, chęci i zapału do realizacji tego, co sobie „wymyśliłam”.

Tymczasem przedstawiam ci sprawozdanie z mojego stycznia. Usiądź wygodnie i poczuj moją falę inspiracji!

ROZWÓJ OSOBISTY

Nie prosiłam a mam.
WSZYSTKO MAM!
[MIKROMUSIC]

SŁUCHAŁAM na krzywy ryj w wykonaniu zespołu MIKROMUSIC, którą usłyszałam w radiowej Trójce. Piosenka od razu wpadła mi w ucho i zauroczyła tekstem, muzyką, głosem. A jak później odnalazłam teledysk to moje zauroczenie tą piosenką sięgnęło zenitu. Też tak macie, jeśli spodoba Wam się jakaś piosenka –  tak bardzo, ale tak bardzo, bardzo – to nie możecie się od niej oderwać i moglibyście słuchać jej nieustannie, czy tylko ja jestem taka sfiksowana?

Może wynikało to z jej prostego przekazu, który pobudził mnie do refleksji. Bo kurczę, tak naprawdę wszystko mamy, ale ciągle dążymy do więcej i więcej. Jakby to więcej miało coś zmienić w naszym życiu. Czy nie lepiej trochę odpuścić i po prostu żyć? Wyznaczać sobie nowe marzenia, cele i małymi kroczkami zbliżać się do ich realizacji? Bez niepotrzebnej presji, stresu czy zazdrości. Nie patrzeć na innych, tylko czerpać pozytywy z tego, co dało nam życie.

Zimowy wiatr na twojej twarzy Carla Montero

CZYTAŁAM Zimowy wiatr na twojej twarzy Carla Montero. To przejmująca panorama ludzkiego losu, z którego kpi wielka historia”. Myślę, że te słowa trafiają w sedno opisując tę pozycję.

„Opasła lektura” – osobiście nie przepadam za książkami o dużej liczbie stron – która porwała mnie w świat Leny i Guillena. I nie jest to historia dwojga ludzi, których droga usłana jest różami, a na koniec możemy spodziewać się happy endu. Są to jednak losy ludzi, którzy –  rzuceni w szpony wojny – poprzez swoje wybory „ranią” siebie, komplikując sobie życie.
 
Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Fabuła na tyle wciągająca, że nie pozwoliła mi od siebie uciec i dzięki temu spędziłam z nią kilka godzin, których nie żałuję!

OGLĄDAŁAM Jutro będziemy szczęśliwi. To komediodramat Hugo Gélin, który poleciła mi Patrycja – cieszę się, że nasza rozmowa zeszła na temat filmów, w związku z tym mogłam w niedzielne popołudnie zobaczyć dobry film.

Jutro będziemy szczęśliwi to zabawny i pełen czułości film, ukazujący silną więź między ojcem a córką. Córką, która "spada" na niego jak grom z jasnego nieba w czasie, kiedy on wiedzie spokojne i beztroskie życie na Francuskiej Riwierze. Czy główny bohater – Samuel – odnajdzie się w nowej roli jako ojciec? Zobacz, bo naprawdę warto!

Jeśli szukasz filmu na wieczór, to chętnie Ci go polecam. Myślę, że każdy rodzić (obecny czy przyszły) powinien go obejrzeć!

UCZYŁAM SIĘ na zaliczenia i egzaminy. Czas zbliżającej się sesji na uczelni jest dla mnie  zazwyczaj gorący (dlaczego nie mogę się uczyć systematycznie, tylko przeważnie wszystko zostawiam na sam koniec?). I mimo że jej temperatura była zdecydowanie niższa, niż we wcześniejszych zaliczeniach semestralnych, to i tak dało się odczuć powiew gorąca.                                                                                      
ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA:
Szycie. W tym miesiącu uszyłam – moim zdaniem – świetne worki, plecaki (oceńcie sami!), które przydadzą się na wiosenne spacery. Z tego zafascynowania i dumy, że tak dobrze idzie mi ich szycie – uszyłam, aż trzy! Myślę, że zorganizuję „jakiś” fajny, kreatywny konkurs, który pomoże mi znaleźć nowych właścicieli. Co Wy na to? Ktoś chętny na wzięcie udziału?

worek - plecak

Śnieg. Brakowało mi tego białego puchu w grudniu, który może zmieniłby moją atmosferę świąt i odczucia z nimi związane. Dlatego też, cieszę się, że w styczniu tego śniegu nie zabrakło i mogłam oglądać go na drzewach i słuchać jak skrzypi pod moimi butami. Lubię śnieg!

Płatki śniegu

WOŚP i jestem wdzięczna, że jest taka organizacja, która pomaga i mobilizuje TYLU ludzi do pomagania. Dlatego też, miło mi, że mogłam dołożyć swoją kropelkę do morza dobroci. Może kiedyś i ja, a może i moi bliscy będą potrzebować sprzętu zakupionego dzięki akcji WOŚP, kto wie?

CIESZĘ SIĘ, że u naszego Malcika wszystko dobrze. W styczniu dowiedzieliśmy się czy to Pan czy Pani kryję się w moim brzuszku – może teraz bardziej pasuję określenie brzuuuchu! I choć płeć nie była dla mnie ważna, to jednak cieszę się, że na 99% już WIEM i w sklepie z ubrankami mogę wybierać działy dla nas!

ubranka dla malucha

OCZEKUJĘ NA remont małego pokoiku dla Malcika. Chyba jeszcze nigdy tak nie planowałam i nie oczekiwałam remontu jak teraz – zdecydowanie syndrom wicia gniazdka dopadł i mnie! Nie mogę się już doczekać, kiedy pokoik nabierze gotowości na przyjęcie nowego członka rodziny, a ja będę mogła spędzać w nim więcej, niż dotychczas. Bardzo się cieszę, że w końcu wyrzucę tę ohydną roletę, która tak bardzo mi się nie podoba, a nie miałam okazji się jej pozbyć – aaa w końcu przyszedł na nią czas! –  ściany zmienią kolor z ciemnego fioletu na jasny szary, a na miejscu drewnianej komody stanie łóżeczko.

ZDROWIE

CZUJĘ SIĘ w kratkę. U mnie z samopoczuciem, jak z pogodą – czasami słońce, czasami deszcz. Chwilami mam ochotę tylko się przytulać lub leżeć z książką i odpoczywać, a momentami włącza mi się syndrom wicia gniazdka i mam ochotę sprzątać, układać, przestawiać i wymyślać nowe zadania dla mojego R. I może nie powinnam w tym czasie obserwować swojego samopoczucia bo – wiadomo (oczywiście z przymrużeniem oka)   hormony w moim organizmie buzują jak szalone i robią z nim co chcą – jednak staram się im utrzeć nosa! 

pyszne jagodzianki

JEM jagodzianki z dżemem wiśniowym :) Jeju… jakie one są przepyszne! I jak autorka bloga Kwestia Smaku – Asia – zapewnia „że nie zawiedziecie się na tym przepisie” – to jest zdecydowanie prawda! „Nierozerwalnie kojarzą się z latem i latem najlepiej smakują” To u mnie jednak te jagodzianki nie zasługują TYLKO na lato. One goszczą u mnie całym rokiem! 

BLOG
OBSERWUJĘ I POLECAM

1. dekorujchwile.pl  to miejsce – jak zapewnia autorka bloga Edyta – w którym króluje kreatywność. I ja się z nią w zupełności zgadzam! Moje serce skradł własnoręcznie wykonany album, który chciałabym mieć na swojej półce! I już wiem, gdzie „wylądują” zdjęcia z kolejnych rowerowych wypraw, a Ciebie natomiast zachęcam do obejrzenia bloga Edyty!

2. rychtyg.pl Ania na swoim blogu „z ogromną przyjemnością” stworzyła listę jakościowych pozycji książkowych, z której to ja z ogromną przyjemnością skorzystam! Zobacz, może znajdziesz coś dla siebie z listy Ani.

3. worqshop.pl „jest to kreatywny blog lifestylowy”, który prowadzi Kasia. Autorka bloga dodała ciekawy i inspirujący wpis dotyczący dobrych nawyków. Jednym z tych nawyków jest jeden dzień w tygodniu offline – i ja ten jeden dzień od Kasi kradnę. Sprawdź, może ty w nowych nawykach Kasi znajdziesz coś dla siebie!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 ja, i rowerowe ja , Blogger