środa, 28 lutego 2018

Tymczasem luty!


Nawet się dobrze nie obejrzałam, a jestem już jedną nogą w marcu. Gdzie mi ten luty cichutko przemknął? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że z początkiem miesiąca dopadło mnie choróbsko i nie miałam ochoty a tym bardziej siły na realizację planu, który sobie założyłam na ten czas. Niestety jak z początkiem miesiąca wpadłam w nurt spokoju, odpoczynku i wyluzowania tak popłynęłam do końca lutego.

Jak wiecie luty to czas miłości, ale dla mnie, to nie tylko czas serduszek. To dla mnie również miesiąc moich urodzin. W związku z tym, że w tym roku skończyłam 25 lat, powstał wpis osobistytego o mnie nie wiesz. Jeśli chcesz mnie bliżej poznać i sprawić, abym ja również cię poznała, to wpadaj do bloga!  

Luty minął mi bardzo przyjemnie, dużo czasu spędziłam na odpoczynku, z rodziną, z którą nie spotykam się tak często jakbym tego chciała, planowaniu harmonogramu dnia w związku z moją nową ciążową przygodą (w dalszej części tekstu dowiesz się z jaką przypadłością musiałam się zmierzyć), remoncie, który przede wszystkim dozorowałam i oglądałam postępy pracy – ktoś kierownikiem być musi!  

Masz ochotę zobaczyć jak minął mi luty? Zapraszam.

ROZWÓJ OSOBISTY

"Nie ma nic poza tym, co masz W SOBIE dzieciak
Nie ma nic poza tym, nie!"
[KĘKĘ]

SŁUCHAŁAM różności. W lutym moja muzyczna playlista składała się z takich utworów jak: Nie raj – LAO CHE, Nie mamy skrzydeł – MIUOSH, JIMEK, NOSPR, Jammin – ŁĄKI ŁAN (taka rytmiczna odmiana wcześniejszych utworów). W końcówce lutego w moich głośnikach zagościł również KĘKĘ wraz ze swoja nową piosenką Samson – można dać się ponieść melodii i refleksji! Taki właśnie był mój luty – spokojny, melancholijny, z odrobiną szaleństwa. 



CZYTAŁAM – aż brzydko się przyznać – nic. W tym miesiącu bardziej by pasowało określenie „nie czytałam nic, co sobie zaplanowałam” W lutym niestety nie przeczytałam żadnej książki mimo że na półce cichutko stały dwie pozycje – Nieznośna lekkość bytu Kundera oraz Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania Bondy –  Zdecydowanie to nie były książki, które zachęciły mnie do spędzenia z nimi tych kilka śnieżnych dni.

Myślę, że mogło to wynikać z tego, że na te śnieżno – mroźne dni miałam zaplanowane inne pozycje książkowe (lista Ani z bloga www.rygtech.pl), jednak olsztyńskie biblioteki nie mają zbyt wielu egzemplarzy, aby mogło daną książkę wypożyczyć wiele osób. Rezerwacje i kolejki do danej książki się nie kończą. W związku z tym planowałam kupić, ale remont małego pokoiku i jego wyposażenie zjadły nam wszystkie finanse, może w marcu się uda.

OGLĄDAŁAM Marley i ja w reżyserii Davida Frankel. Film przedstawia losy świeżo upieczonego małżeństwa, które staje przed dylematem powiększenia rodziny. Ona chcę mieć już dziecko, a on nadal się waha. W związku z tym kupuje młodej żonie psa, który ma sprawdzić czy nadają się na przyszłych rodziców.

Czy film mi się podobał? Raczej tak, choć nie był to film, który porywa od pierwszych scen, to jednak koniec filmu wzruszył mnie do łez.

UCZYŁAM SIĘ samodyscypliny. Pamiętacie jak pisałam o planowaniu swojego roku?

Jeśli nie, to zapraszam do wpisu jak świadomie zaplanować swój rok. Przedstawiam w nim moje założenia na rok 2018, na które mam zamiar zwrócić szczególną uwagę.

Dlaczego samodyscypliny? Ponieważ w lutym dołączyłam do grona słodkich mam i jak wiadomo samodyscyplina okazała się niezbędna w pilnowaniu poziomu cukru we krwi. Należy pilnować godzin posiłków, aby o określonej godzinie zbadać krew. Przygotowanie posiłków musi być regularne, zgodnie z zaleceniami diabetologa.


ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA spotkanie z rodziną. Lubię czas spędzony z rodziną i w lutym miałam kilka pięknych spotkań. Jeden z weekendów lutego spędziłam w śnieżnej Gołdapi ( jest to malutka miejscowość znajdująca się na północno - wschodnim zakątku Polski). Ach, te małe uliczki przysypane białym puchem! Uwielbiam taki klimat.

Odwiedziła mnie również rodzina, która mimo że przewraca mi mieszkanie do góry nogami i zakłóca rytm mojego dnia – to jednak z utęsknieniem czekam na te spotkania! 
   
CIESZĘ SIĘ, że do naszej małej rodzinki dołączył nowy rower Rafała. I może nie jest to radość związana stricte z zakupem roweru, ale z realizacją marzeń kogoś na kim ci bardzo zależy.



OCZEKUJĘ NA koniec chaosu w mieszkaniu związanego z remontem. Sterty papierów, ubrań, książek i kurzu znalazły się z dnia na dzień w moim salonie. W związku z tym nie tylko bałagan trwa w małym pokoju, który przygotowuję się na przyjęcie Malcika, ale i w całym mieszkaniu. Mimo tych wszystkich skutków ubocznych z tym związanych, bardzo się cieszyłam, że widać już pierwsze efekty tego zamieszania i nie mogę doczekać się efektu końcowego. Odnowiona szafa i pawlacz, które zmieniły kolor na bardziej elegancji i przyjemny – robią wrażenie, a co to będzie jak dojdą wszystkie inne kosmetyczne dodatki. Nie mogę się doczekać, kiedy wejdę do pokoiku z wyprawką, która jak na razie czeka na kartce.  

ZDROWIE

CZUJĘ SIĘ głodna i zmęczona. W związku z wprowadzoną dietą cukrzycową jestem po prostu głodna. Czasami się śmieje, że teraz to Malcik je, a matka swoje już zjadła.

Zmęczona, bo moje noce wyglądają już, jak obowiązkowe wstawania do płaczącego dziecka, które domaga się jedzenia lub przebrania przemoczonego pampersa. Tylko u mnie oprócz jedzenia i nadprogramowych wizyt w toalecie dochodzi jeszcze mierzenie cukru.

JEM mało i zdrowo. Dlatego też moje „jedzenie za dwoje” uległo zmianie na „jedzenie dla dwojga”. I choć trudno zrezygnować z naleśników, pierogów z jagodami, serniczków i lodów to ta mała istota zdziałała cuda. Rafał się śmieje, że jest lepsza od Chodakowskiej. Ewka do nie jedzenia słodyczy nie mogła mnie zmotywować przez 5 lat, a Malcik zrobił to w jeden dzień – myślicie, że to już syndrom nadopiekuńczości?

W lutym na moim stole goszczą się zapiekanki z mozzarellą i bazylią – niedługo pojawią się na blogu – makaron z cukinią i pomidorami oraz przepyszna, domowa granola. No i oczywiście orzechy nerkowca – i pytam się, dlaczego one są takie drogie?

BLOG

OBSERWUJĘ I POLECAM

1.  W lutym na blogu Ewy – lawyerka.pl – można było odnaleźć ciekawy wpis dotyczący udostępnieńfilmów z Youtube na blogu. Czy takie udostępnianie jest zgodne z prawem? Sprawdź!

2. Pisałam już, że uwielbiam wpisy dotyczące książek? I taki oto wpis znalazłam na blogu Agaty – agaffio.blogspot.com. Autorka bloga stworzyła swoje zestawienieksiążek, które przeczytała w 2017 roku. Ja w tym zbiorze znalazłam książkę, którą chciałabym przeczytać, może i ty znajdziesz?

3. Luty kojarzony jest często z miesiącem miłości, a to zapewne za sprawą walentynek, które przypadają na ten czas. Dlatego też w blogosferze można było odnaleźć wiele wpisów o miłości, jednak ten był dlamnie wyjątkowy! Na blogu owsiankaikawa można przeczytać bardzo osobisty i wzruszający wpis przedstawiający jeden z najpiękniejszych momentów życia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 ja, i rowerowe ja , Blogger