piątek, 30 marca 2018

Tymczasem marzec!

Mam wrażenie, że czas dla mnie przyśpieszył. Dni uciekają mi w tak zaskakująco szybkim tępię, że nie mogę za nimi zdążyć. Przecież jeszcze nie tak dawno pisałam podsumowanie ze stycznia, a już muszę pisać o moim marcu. Niech ktoś zatrzyma ten czas, chodź na chwilkę!

Powiedzonko w marcu jak w garncu idealnie do tego miesiąca pasuje, bo kilka wiosennych dni wraz z falami zimna dobrze się z nami „bawiło”. Już miałam nadzieje, że wiosna na dobre u nas zawitała, to jednak ona wolała zagościć się, ale tylko w witrynach sklepowych. 

Lubię wiosnę, jak wszystko zaczyna powolutku budzić się do życia. Nawet u mnie zauważyłam poprawę nastroju, a także przypływ chęci, która małymi kopniakami motywuję do działania – tych kilka wiosennych dni było mi potrzebne!

Ale nie tylko ja poczułam i wykorzystałam pierwsze podrygi wiosny. Coraz więcej osób można zauważyć spacerujących, jeżdżących na rowerach, rolkach czy biegających. Chwilami im zazdroszczę, bo ja też chcę wskoczyć już na rower!
  

ROZWÓJ OSOBISTY


„Wiem jedno – siła jest wtedy, kiedy ma się swoją pasję i ciągle robi COŚ fantastycznego, swojego, własnego i można się z tym podzielić z innymi”              [JERZY GÓRSKI]

SŁUCHAŁAM webinar Oli Budzyńskiej. Ola poprowadziła webinar na temat Jak radzić sobie z krytyką i działać? Nie ukrywam, że z krytyką nigdy nie umiałam, chyba nadal nie umiem sobie radzić choć od jakiegoś czasu uczę się z nią „komunikować”. Od kiedy pamiętam, zawsze miałam niską samoocenę i bacznie zwracałam uwagę na to co mówią o mnie inni. Nie mogłam sobie w żaden sposób z nią poradzić, a tym bardziej przejść jeden krok przed nią. Podam prosty przykład. Z założeniem strony na facebooku czekałam – nawet nie wiem za czym – do ostatniego możliwego momentu. No, ale najwyższy czas „stanąć przed lustrem tak pewnie jak facet”- KĘKĘ.


CZYTAŁAM dużo!

Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą. Książka napisana przez Łukasza Grassa, którą autoryzował sam bohater – Jerzy Górski (były narkoman i monarowiec, a przede wszystkim legenda polskiego triathlonu).
  
Jest to piękna historia człowieka, który dotknął dna, ale dzięki swojej determinacji, sile i pomocy przyjaciół wzniósł się wysoko, gdzie większość z nas nawet o tym nie marzy, a tym bardziej nie myśli. Losy Jerzego Górskiego pokazują, że nigdy nie jest późno na zmiany w swoim życiu, że nigdy nie warto się poddawać i należy walczyć z całych sił o lepsze jutro, o nas samych!

Książka daje mocnego kopniaka, aby nie czekać na lepszy czas, tylko już dziś realizować swoje marzenia. Jeśli jesteś w „zawieszeniu” i nie wiesz, którą drogę wybrać lub straciłeś motywację w osiąganiu swoich marzeń, celów –  to ta książka jest dla Ciebie!

Za zamkniętymi drzwiami – B.A. Paris Światowy bestseller? Zdecydowanie nie dla mnie! Książka, to thriller psychologiczny, która opisuje losy małżeństwa – doskonałego małżeństwa czy jednak perfekcyjnego kłamstwa?  

Powieść napisana prostym językiem, którą czyta się bardzo szybko. Jest to lektura na jeden, dłuższy wieczór i idealnie nadaję się na „pierwszą” książkę po dłuższej przerwie w nieczytaniu. Nie potrzebna jest żadna analiza postaci czy brnięcie przez długie opisy.
   
Czekałam na tę książkę, po tylu pozytywnych komentarzach i tych kolejkach w bibliotece po tę pozycję, wiedziałam, że muszę sprawdzić, co to za bestseller. I kiedy zobaczyłam w sklepie, że jest w sprzedaży, od razu, bez namysłu wsadziłam do koszyka. Czy był to dobry ruch z mojej strony? Sądzę jednak, że mogłam poczekać w jednej z kolejek do tej książki. Wiem jednak, że bestsellery są przereklamowane!

Na mnie książka nie zrobiła wielkiego wow, ale każdy ma prawo mieć swój pogląd i może akurat tobie książka przypadnie do gustu.

Kuba – Jakub Błaszczykowski, Małgorzata Domagalik
Książka Kuba to autobiografia Kuby Błaszczykowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich piłkarzy, który dzięki swojej sile charakteru, pracowitości „wspiął się na piłkarski szczyt”. Mimo że historia Kuby Błaszczykowskiego jest prawdziwą historią pisaną przez życie i osobiście cenię go jako piłkarza, a tym bardziej jako człowieka, to niestety książka nie trafiła w mój gust. Jest to tak naprawdę zbiór wywiadów przeprowadzonych wśród rodziny, przyjaciół i znajomych, którzy w sposób idealistyczny wypowiadali się na temat Kuby. Wydaję mi się, że sama autorka książki jest zafascynowana Kubą do takiego stopnia, że zrobiła z tego „przesłodzony” misz-masz o Kubie.

Dlaczego warto przeczytać? Uważam, że poznanie historii Kuby, która pokazuję, że nawet w trudnych sytuacjach i wydarzeniach w życiu, jesteśmy w stanie zajść daleko.  Historia ta, da nam wiele do myślenia. Tylko potrzeba nam wiary w siebie, chęci i determinacji. 
    
OGLĄDAŁAM „dziwne” filmy. W marcu nie miałam szczęścia do filmów. Jeśli macie jakieś propozycję filmowe, które warto zobaczyć, to ja chętnie poproszę. A tymczasem obejrzałam:

Kształt wody reżyserowany przez Guillermo del Toro. Jest to film, którego w ogóle nie zrozumiałam, a poszukiwałam sensu tam, gdzie go nie było. Nawet nie potrafię opisać o czym był film. W mojej ocenie jedynie tytuł filmu zasługuję na dobre noty.

Pocałunek dla Jeda w reżyserii Maurice Linnane. Dziewiętnastoletnia Orla wygrywa program program telewizyjny, którego nagrodą jest odnalezienie Jeda Wooda i pocałowanie go. Jest to komedia, przy której ani razu się nie uśmiechnęłam – może z moim poczuciem humoru coś jest nie tak?

Drapacz chmur – Rune Schiott – komediodramat, który porusza problemy dorastania nastolatków, a wraz z nimi toksyczne zachowanie rodziców, którzy nie potrafią radzić sobie ze swoimi problemami.


UCZYŁAM SIĘ rosyjskiego. I choć jest to tylko chwilowe (język na studiach), to cieszę się, że mam okazję trochę „liznąć” tego języka. A najbardziej podoba mi się jego melodyjność i oczywiście literki. Stwierdzam nawet, że po rosyjsku piszę ładniej niż po polsku. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do nauki tego języka!

ŻYCIE PRYWATNE

JESTEM WDZIĘCZNA ZA

Spacery – te kilka ciepłych dni spędziłam na spacerowaniu. Jak dobrze, że mogłam wyjść z mojej dziupli nie czując przy tym smogu, który stawiał mi włosy dęba. Mam w okolicy tyle pięknych miejsc do spacerowania, że nie zamierzam z żadnego rezygnować, podczas majowych wyjść.
  
Szkołę rodzenia – to były dwa tygodnie dobrze spożytkowanego czasu – mam nadzieję, że tyle czasu wystarczy, aby nie zgubić się w nowej roli. Uważam, że trafiłam do dobrej szkoły rodzenia (jeśli ktoś jest z Olsztyna i spodziewa się bobasa, to chętnie polecę), w której dowiedziałam się wielu wartościowych rzeczy, o których nie miałam nawet pojęcia. Zajęcia prowadzone przez położną – psycholog, która z ogromnym zaangażowaniem i spokojem prowadziła zajęcia. Szkoda tylko, że te dwa tygodnie, tak szybko minęły!

CIESZĘ SIĘ, że wyprawkę mam już za sobą. Nawet nie wiedziałam jak się za to zabrać i marzyłam, żeby ktoś to zrobił za mnie. Prawdopodobnie nie wszystko zostało kupione i przygotowane, ale nie chcę już nad tym myśleć. Mam dość zastanawiania się czy termometr kupić taki czy owaki, czy rozmiar 56 to będzie dobry, czy może okaże się za duży, albo za mały. Czy pampersy takiej firmy, czy może innej i wiele innych rzeczy, które powodowały, że nikł mi uśmiech na samą myśl o zakupach. Z końcem marca zakończyłam swoje kompletowanie wyprawki, resztę zostawiam dla przyszłego taty – przecież nie może się nudzić, jak ja będę w szpitalu J. Jeśli macie jakieś rady, które rzeczy warto mieć już w pierwszych dniach życia dziecka, to chętnie przekaże wskazówki przyszłemu tacie. Teraz jest czas dla mnie!


OCZEKUJĘ NA dołączenie Malcika do naszej rodziny. Chodź świadomość, że każdy dzień jest bliższy godziny zero, przyprawia mnie o ból głowy i „dygoczące nogi” –  po prostu się boję. Jednak wolę mieć to już za sobą, bo kolejne badania, testy, nieprzespane noce, wychodzenie z łóżka jak tarzająca się foka – dobrze, że ten mój Rafał jest szczupły, bo inaczej bym go nie przeskoczyła – ciągle głodna, puchnące ręce i nogi powodują, że marzenia o gromadce dzieci stawiam pod dużym znakiem zapytania.
 
ZDROWIE

CZUJĘ SIĘ w kratkę. Nic się nie zmieniło od poprzednich miesięcy, doszło jeszcze więcej obowiązków do moich rannych rytuałów (mierzenie ciśnienia). Więc mogę stwierdzić, że miałam piękny pierwszy trymestr ciąży, gdzie wymioty na tle tych wszystkich aktualnych schorzeń to mały, niewidoczny pryszcz. Początki ciąży mogę uznać za „w miarę” spokojne i przyjemne, tak ta końcówka ciąży daje mi w kość.


JEM produkty z małą ilością cukru. Jaką ja mam ochotę na serniczek z brzoskwiniami, lody, babeczki z kremem i kawę. Tak, mam ogromną ochotę na kawę! Już nie mogę się doczekać, kiedy po porodzie napije się dobrej kawy z mlekiem. Mam już dylemat czy poprosić Rafała o leniwe na słodko czy o dobrą kawę po urodzeniu dziecka. Kurczę, z moimi zachciankami to niedługo catering będzie musiał przyjechać na porodówkę.
 
Na ten czas muszę zadowolić się Kanapkamiz mozzarellą i pomidorem, które są pyszne, jednak zjadłabym sobie od czasu do czasu pierogi z jagodami. Przepis na kanapki z mozzarellą i pomidorem znajdziesz na blogu!

BLOG

OBSERWUJĘ I POLECAM

1. Na blogu mamozo.com można znaleźć ciekawy wpis dotyczący tego, jak radzić sobie ze zbyt częstym korzystaniem ze smartfonu. Autorka bloga – Ewelina – „sprzedaje” sprawdzone rady, w jaki sposób można ograniczyć używanie smartfonu. 

2. Agnieszka na swoim blogu aciecwierz.pl dodała wartościowy wpis, w którym opisuje wskazówki, jak polubić siebie. Zaznacza, że „samoakceptacja to ciężka praca”, z którą się zgadzam. Sama mam z tym kłopoty.

3. Na blogu chilliczosnekioliwa.pl odnalazłam wpis jak ustawić aparat względem potraw. Nie ukrywam, że z podstawami fotografii, czy sama fotografią mam problemy. A dzięki temu wpisowi jestem o krok – mam nadzieję – bliższa tworzeniu ładnych zdjęć. Zdjęcia Zuzi są przepyszne! Sama sprawdź!

I oto takim sposobem dobrnęliśmy do końca marca. To był owocny miesiąc. Udało mi się zrobić więcej niż w lutym, który przeleciał mi przez palce!

Jeśli masz ochotę zobaczyć, jak „przebimbałam” luty, to wskakuj do podsumowania z lutego.

Czas przygotować się do kwietnia i wejść do niego pewnym krokiem! Przygotowani na kwiecień?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 ja, i rowerowe ja , Blogger